Archive for Styczeń, 2010

Polowanie na stacje numeryczne rozpoczęte! I już wpadła pierwsza zdobycz ;-)

Trochę ponad rok temu, w grudniu 2008 roku, opublikowałem na Paranormalium sporych rozmiarów artykuł poświęcony tajemniczym transmisjom radiowym, które z powodu ich zawartości zyskały sobie miano stacji numerycznych. Krótko po publikacji i „wykopaniu” arta na wykop.pl na forach dla krótkofalowców i radioamatorów rozgorzały dyskusje na temat stacji numerycznych – czym one są, do czego mogą służyć, kto te transmisje nadaje, komu udało się taką transmisję złapać itd.

Moim wielkim marzeniem było rozpocząć poszukiwania takich rarytasów radiofonicznych na własną rękę, niestety musiałem sobie dać spokój z powodu braku odbiornika obsługującego tryb SSB (w tym trybie najczęściej nadają stacje numeryczne – zwykłe radio z zakresem SW nie wystarcza), a jedyne sprawne radio z zakresem SW, jakie posiadam, pozwala jedynie na odbiór Volmet’ów (prognozy pogody dla pilotów samolotów).

Kilka dni temu odkryłem jednak – za sprawą forum radiopolska.pl – kilka serwisów internetowych umożliwiających „podłączenie się” do któregoś z odbiorników udostępnionych przez krótkofalowców z różnych regionów świata. Jednym z takich serwisów jest GlobalTuners.com.

Na GlobalTuners.com można sobie wybrać któryś z kilkudziesięciu dostępnych odbiorników, następnie ustawiamy czestotliwość, parametry odbioru i wciskamy zielony guzik, by rozpocząć przesyłanie do nas dźwięku. W zależności od tego, jakim łączem dysponujemy, możemy sobie wybrać jakość niską, średnią lub wysoką.

Naturalnie, przed skorzystaniem z któregoś z odbiorników należy się zarejestrować. Zarejestrowałem się więc wczoraj przed południem i gdy tylko moje konto zostało aktywowane, rozpocząłem polowanie 🙂

Już po paru godzinach w sidła moje wpadła pierwsza zdobycz – była to transmisja z izraelskiego Mossadu, stacja znana jako E11, używająca alfabetu fonetycznego NATO. Nagranie zapodałem na youtube. Byłem naówczas połączony z odbiornikiem znajdującym się w Rimini we Włoszech.

Nie byłem jednak wystarczająco usatysfakcjonowany, ponieważ E11 jest dość łatwo złapać – zwykle nadają na którejś z częstotliwości podanych na stronie simonmason.karoo.net o podanej godzinie. Wystarczy więc rozpocząć o danej godzinie poszukiwania, by natknąć się na którejś z częstotliwości na Mossad – ot, taka zdobycz podana niejako na tacy.

Ponieważ takie łatwe zdobycze średnio mnie satysfakcjonują, kontynuowałem poszukiwania. Posiłkowałem się informacjami z simonmason.karoo.net oraz tymi zdobytymi w trakcie pisania artykułu o stacjach numerycznych. Ponieważ odbiornik w Rimini był zajęty przez innego usera, przełączyłem się na inny, znajdujący się w Luenesburgu w Niemczech. Bliżej Polski, była więc szansa na złapanie któregoś z numeryczniaków nadających z naszego kraju lub któregoś z państw sąsiadujących.

W końcu, gdzieś koło 2:40 w nocy (!), trafiłem na częstotliwości 5783 kHz na stację numeryczną. Odebrałem transmisję syntezatora głosu odczytującego ciągi liczb po angielsku z akcentem rosyjskim. Naturalnie, sporządziłem nagranie transmisji – kliknij, aby posłuchać (niestety w jej trakcie połączenie z odbiornikiem na chwilę się urwało, jednak w krótkim czasie wszystko wróciło do normy).

Odebraną transmisję uznałem za rarytas, głównie z tego powodu, iż trafiłem na nią w godzinie niepodawanej na żadnej ze stron internetowych.

Gdy tylko transmisja się zakończyła i nadajnik został wyłączony, zapisałem nagranie transmisji i wysłałem je Simonowi (administratorowi simonmason.karoo.net) z zapytaniem, czy orientuje się, co to za stacja. Odpowiedź brzmiała następująco:

Thank you for your recording. Well, what you heard was the so called Russian Man E6 which uses English as well as Russian, sometimes also German and Spanish

Tłumaczenie:

Dziękuję ci za nagranie. To, co usłyszałeś, to był tak zwany Rosjanin E6, stacja która nadaje zarówno po angielsku jak i po rosyjsku, a czasami równiez i po niemiecku i hiszpańsku.

Nagranie trafi wkrótce na stronę Simona, umieści na niej równiez linka do mojego artykułu.

Ja tymczasem będę, w miarę możliwości, kontynuował moje radiowe polowanie. 🙂

Tags: , , , , , , , , , , , ,

niedziela, Styczeń 31st, 2010 Bez kategorii Brak komentarzy

Zgnoić!!! I ch*j.

Tak. Zgnoić i ch*j. Tak krótko można opisać taktykę stosowaną na forum nieznane.pl

Było to kiedyś porządne forum… forum o zjawiskach paranormalnych, gdzie dyskutowali prawdziwi pasjonaci tej tematyki. Dyskusja stanowiła prawdziwą przyjemność tak dla mózgu, jak i dla duszy – nikt nikogo nie obrażał, nie wyzywał od psów, nie dawał warnów „za ch*j”, słowem – cud, miód i orzeszki.

Z czasem jednak poziom dyskusji na nieznane.pl zaczął spadać i tak powolutku spadał… było jednak jako tako znośnie. Ale do czasu.

Razu pewnego, gdzieś z rok z hakiem temu, ktoś na forum zapuścił plotkę – podobno miałem na profilu jakiejś laski na naszej-klasie walnąć smacznisty komentarz o „dawaniu dupy”, który to komentarz miał następnie zagrozić otrzymaniem przez panienkę tak zwanego kosza od jej chłopaka.

Sprawa została wyjaśniona, żadnego komentarza nie było (bo i po co miałbym komuś pisać takie pierdoły? mam ważniejsze i ciekawsze sprawy na głowie), wszystko niby było ok.

No właśnie, NIBY. Bo temat nigdynienapisanego komentarza natychmiast podchwycił pewien user zwany Synthetic. Wszyscy już temat zakończyli – a on z uporem maniaka ciągnął go nadal. Mocno mnie to zdziwiło, bo jeszcze niedawno prowadziliśmy normalne konwersacje, na poziomie, jak dorosły facet z dorosłym facetem. A tu wielka odmiana – wystarczyła zwykła plotka, którą Synthetic podchwycił po to, by prowadzić ze mną wojnę jak Kaczor z Tuskawką o dziadka w Wehrmachcie.

Widząc, że próby tłumaczenia Syntheticowi czegokolwiek przypominają rzucanie grochem o ścianę, zakończyłem dyskusję w temacie. Ze strony mojej i innych użytkowników temat „zdupczonego komentarza” był zakończony, ale Syntheticowi jak widać było mało, gdyż w dalszym ciągu chciał o tym pisać. Gdy w końcu w innym temacie zwróciłem mu uwagę, że jest zwykłym chamem, który niszczy reputację forum niezanne.pl, sformułował odpowiedź, którą mozna porównać do wrzasku rozwydrzonego małego drecha na osiedlu, krzyczącego bede se k*rwa gadał co se k*rwa bede chciał i ch*j mi k*rwa zrobisz!!! (Synthetic co prawda nie „pierd*lił k*rw ch*jami”, ale tak mniej więcej można opisać jego wypowiedzi pod moim adresem)

Widząc, co się dzieje, przestałem się udzielać na forum nieznane.pl, w dalszym ciągu jednak obserwowałem przebieg wydarzeń. Zauważyłem po jakimś czasie odpływ co lepiej wychowanych użytkowników przy jednoczesnej wzrastającej ilości rozwydrzonych neokidów. Za jakiś czas, w wyniku ogłoszonych wyborów, nowym administratorem został… nie kto inny, jak Synthetic właśnie. I to chyba przyczyniło się do ostatecznego upadku forum nieznane.pl, gdyż po jakimś czasie w ogóle przestali się nawet logować dwaj pozostali admini (!).

Co się stało później, było do przewidzenia – Synthetic zgromadził wokół siebie armię popleczników reprezentujących w większości podobnie jak on niski poziom wychowania.

Całkiem niedawno użytkownik devic założył temat pod tytułem „Straho, Ivellios… oraz inni” (Straho był kolejnym użytkownikiem, na którego Synthetic i jego świta najwyraźniej się uwzięli – bo jechali po nim jak po kundlu), w którym napisał:

Rozumiem, że w shoutboxie temat zginie w odmętach innych wypowiedzi aż w końcu nie będzie widoczny. Zatem czemu tutaj nie mieliby się użytkownicy udzielić? Myślę, że kwestia jest niezwykle ciekawa ze względu na (jakby nie patrzeć) pospolitą reakcję otoczenia. Jakkolwiek w przypadku Straho to, w pewnym sensie, potrafię zrozumieć zaszczyt zmieszania z błotem przez niektórych. Ale Ivellios? Co on takiego zrobił? Być może naraził się komuś i w efekcie potrzebna była odpowiednia reakcja? Zastanawiają mnie wasze odpowiedzi (o ile macie zamiar je w ogóle udzielić).

Odpowiedź Synthetica:

Taki temat jest… głupi? Zaraz się zlecą pieski Iv*****a (albo już się zleciały), czy też on sam i będzie niepotrzebna afera. Ja osobiście nie lubię obojga za to, że są porównywalnymi – nazywajmy rzeczy po imieniu – półgłówkami. Nie toleruję takich ludzi i tolerował nie będę. Ludzie GŁUPI, zachowujący się chamsko mają ode mnie mentalnego bana na „dzień dobry”, ale nikt nie zabroni mi się z nich śmiać 🙂

(taaak, mój nick trzeba było wyciąć!)

Yasashii napisał, co następuje:

Ja pozwolę sobie dodać że sam doświadczyłem niemiłych rzeczy od strony Ivelliosa i cieszę się że w końcu znalazłem jedyną chyba stronę o zjawiskach paranormalnych na której nie zapuścił on jeszcze swojego żurawia. Na innych stronach zawsze on jest i zawsze go wszyscy słuchają jak boga jakiegoś. Koleś stoi na czubku świata zjawisk paranormalnych. Dlaczego? bo na innych stronach rządzą durnie ot co.

Synthetic:

A na niektórych rządzi on sam, pamiętaj.
A „zapuszczać żurawia” to ja mu tu nie pozwolę, niech sobie siedzi w tych swoich pieleszach i pielęgnuje swój dziewiczy wąs, który niektórzy już widzieli

devic:

Cytat:
„Taki temat jest… głupi?”
Niby dlaczego? Zupełnie niepotrzebny?

Cytat:
„albo już się zleciały”
Nazywasz mnie „pieskiem”? Słodkie.

Cytat:
„są porównywalnymi – nazywajmy rzeczy po imieniu – półgłówkami.”
To niezbyt mi mówi dlaczego spotkali się oni z takim ‚odzewem’. Ja również mogę nazwać cię człowiekiem mądrym a i argumentów nie podać.

Cytat:
„ale nikt nie zabroni mi się z nich śmiać :)”
Oczywiście, to normalne i zrozumiałe. Raczej.

Cytat:
„Na innych stronach zawsze on jest i zawsze go wszyscy słuchają jak boga jakiegoś. Koleś stoi na czubku świata zjawisk paranormalnych.”
Osobiście nie zauważyłem by w jakikolwiek sposób się wywyższał, ale to też nie przeszkadza w tym by on rzeczywiście tak się zachowywał.
Generalnie ciekawi mnie właśnie Ivellios, cóż on takiego czyni, że na waszych ustach gości zwykle w parze z niepochlebnymi wyrażeniami.

666WalczaK666 dopisał coś o „generalnym przechowywaniu ich wszystkich w dupie”, Synthetic zaś zamknął temat, pisząc po raz kolejny o „pieskach Iv*****a” i kończąc krótkim I nie wracać mi, bo zbanuję.

Pisząc tą notkę bynajmniej nie mam zamiaru się mścić za temat, który jeszcze do niedawna gościł na nieznane.pl, chcę tylko ukazać, co się na tym forum dzieje. Dopóki nie rządził tam Synthetic, było w miarę ok, odkąd jednak przejął na forum władzę, stało się ono siedliskiem internetowej gównażerii najgorszego pokroju, której dewizą jest obrażać, obrażac i jeszcze raz obrażać, a wszelkie zasady i netykietę tam gdzie słońce nie sięga przechowywać. Można do tego dodać: my jesteśmy k*rwa elita, a wszystko inne to ch*j. Użytkownicy nieznane.pl uważają swoje forum za poważne – moim zdaniem nie mozna uznać za poważne forum, na którym wszyscy spamują ile wlezie, a admin, zamiast wprowadzić porządek, tylko spamerom wtóruje.

Nieznane.pl to przykład forum, które, oddane w nieodpowiednie ręce, stoczyło się na dno. Dno i kilometr mułu. Administratorzy innych for, zastanówcie się, zanim przyznacie komukolwiek uprawnienia administratorskie…

I tak zupełnie na koniec. Koffaniusi „nieznanopeelowicze”, skoro uważacie mnie za śmiecia, to dlaczego nagminnie kopiujecie na swój „serwis” i chwalicie sobie moje tłumaczenia i artykuły…? 😉

Tags: , , , , , ,

czwartek, Styczeń 28th, 2010 Bez kategorii 1 komentarz

Rozdrobnienie polskiej społeczności badawczej

Od dłuższego czasu obserwuję wśród osób interesujących się tematyką zjawisk paranormalnych tworzące się coraz to nowsze podziały. Chodzi mianowicie o wyrastające jak grzyby po deszczu nowe „grupy badawcze”, tworzone przez pojedynczych ludzi, których „natchnęło”, oraz o coraz częściej powstające konflikty i podziały wewnątrz już istniejących zespołów badawczych. Zjawisko to zaczęło narastać około roku 2002 i potem stale przyspieszało, szczególnie zaś przybrało na sile szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat. Coraz więcej osób zakłada „fora grup badawczych”, nie sprawdzając, czy podobna grupa już istnieje, bądź to nie próbując się przyłączyć do innej grupy, już działającej. A przecież razem można zdziałać więcej…

Zastanawiam się, co skłania takie osoby do zakładania kolejnych grup czy for dyskusyjnych? Chęć przewodniczenia, dowodzenia?

(W dalszej części wpisu przytoczę też parę przykładów „z życia”, jak to konflikty uniemożliwiły współpracę między grupami badawczymi bądź to przyczyniły się do ich rozpadu lub podziału. Ponieważ jednak pamięć ludzka bywa zawodna, jeśli coś pokręcę, proszę mnie poprawić 😉 )

Niestety, chęć posiadania czegoś własnego przewyższa w niektórych przypadkach inne wartości. To tylko dowód na to, jak myśli polskie społeczeństwo – również to ezoteryczne – oraz dowodzi, jak wiele osób zajmujących się ezoteryką i zjawiskami paranormalnymi po prostu często szuka ucieczki od codziennego, często nudnego życia.

Chcąc stać się „nudobójcą”, zakładają więc coraz to nowsze fora internetowe (i czasami małe grupy badawcze skupiające „pasjonatów”, przyczem najczęściej pasja pozostaje tylko pasją w cudzysłowiu). Część z tych „przewodniczących” po jakimś czasie się poddaje, widząc, że do grupy nikt nie chce dołączyć („a bo mam własną, a z konkurencją to nie współpracuję”), a forum dyskusyjne świeci pustkami.

Tak skończyła między innymi Wirtualna Grupa Badawcza „UFO.pl” – obiecujący projekt tworzony przez kilka osób, które początkowo pisały na łamach for (między innymi Paranormalium) ciekawe opracowania na temat zjawisk paranormalnych, później zaś mieli w planach przeniesienie swojej działalności na płaszczyznę „niecybernetyczną” i rozpoczęcie badań w terenie. Niestety, zapał stopniowo gasł, w końcu w grupie zostałem tylko ja i jej założyciel, który po jakimś czasie przestał w ogóle dawać jakiekolwiek widoczne gołym okiem oznaki życia – stwierdziłem więc, że nie ma sensu w pojedynkę próbować podtrzymać przy życiu wirtualnego trupa, grupa więc de facto przestała istnieć.

Prawdopodobnie podobny los spotkał Grupę Badań UFO, której dowodził Michał Osesek (strona internetowa: ufoinfo.pl).

Co się zaś tyczy tych grup badawczych, które przetrwały dłuższy okres czasu i jako tako prężnie działają, wiele z nich działa na zasadzie „każdy sobie rzepkę skrobie”. Przykład tego mieliśmy w przypadku Wylatowa, kiedy to kilka lat temu członkowie Nautilusa zaproponowali współpracę grupie NDW. Otrzymali jednak niezbyt mile sformułowaną odpowiedź, którą możnaby streścić krótkim „walcie się, poradzimy sobie sami” (o ile sobie przypominam, sytuację opisali Nautilianie w jednym z listów do redakcji „Nieznanego Świata”). Choć za Nautilusem niespecjalnie przepadam, to jednak jestem zdania, że taka współpraca wyszłaby obu zespołom badawczym tylko na dobre i pomogłaby wyjaśnić ostatecznie sprawę Wylatowa.

W kilku przypadkach zauważyłem również inne niepokojące zjawisko – dzielenie i rozpadanie się już istniejących grup badawczych w wyniku konfliktów, najczęściej personalnych. Jako przykład można podać to, co stało się z dawnym NPN’em. W wyniku „konfliktu z przewodniczącym” Marcinem Mizerą (choć patrząc na to, co się wtedy działo, nabrałem wątpliwości czy taki konflikt faktycznie istniał, czy też został wytworzony sztucznie w celu oddzielenia się kilku osób od starej grupy i stworzenia nowej, „swojszej”) większość członków dawnego NPN’u odeszła, tworząc nową grupę badawczą INFRA. Dziś obserwuję, jak jedni drugich krytykują za plecami bądź to anonimowo, jak tchórze, wypisują soczyste tekściory na łamach for internetowych „przeciwnika”. Naprawdę przykro patrzeć, jak ludzie, którzy jeszcze wczoraj współpracowali, dziś toczą ze sobą bój.

Podobnie rzecz się stała w przypadku Centrum Badań UFO i Zjawisk Anomalnych – tą grupę równiez zniszczyły konflikty personalne.

Czy więc warto obrażać się i „dupą odwracać”, tworząc kolejny zespół badawczy? Czy nie lepiej byłoby spróbować odłożyć wszelkie animozje na bok i stworzyć coś razem, zgodnie współpracując? Przecież razem można więcej…

Apeluję też do potencjalnych założycieli kolejnych for dyskusyjnych, grup badawczych, etc – moim zdaniem (i dam sobie głowę uciąć, że wiele osób się ze mną zgodzi) zdecydowanie lepszym posunięciem byłoby przyłączenie się do którejś z już działających grup bądź serwisów interetowych. Nie warto się rozdrabniać – to niczemu nie służy, a tylko wprowadza dodatkowy bałagan. Powtarzam – razem można więcej. Razem możemy zdziałać coś naprawdę fajnego i ciekawego, co niewątpliwie przyczyni się do większego zrozumienia przez społeczeństwo tego, czym się zajmujemy. Wystarczy tylko chęć współpracy i odrobina dobrej woli…

Tags: , , , , , , , , , , ,

niedziela, Styczeń 17th, 2010 Bez kategorii 3 komentarze

Admina Paranormalium przygody „dezinformacyjne” i Nautilian alergia na krytykę z obiektem ze Zdanów w tle

Jakiś czas temu, tuż po udanej debacie ufologicznej w Katowicach (która odbyła się 14 grudnia 2009 na terenie Akademii Ekonomicznej), napisałem artykuł, który stanowił swego rodzaju podsumowanie wygłoszonej tam przeze mnie krótkiej prelekcji. Był to artykuł traktujący o dezinformacji w polskiej ufologii. Najpierw krótko zdefiniowałem, co należy rozumiec pod pojęciem „dezinformacja”, po czym przystąpiłem do podawania przykładów spraw, przy których moim zdaniem na pewno doszło lub mogło dojść do dezinformacji.

Jedną z takich wątpliwych spraw była sprawa tzw obiektu ze Zdanów – dziwnego latającego przedmiotu, zaobserwowanego rzekomo w roku 2006 nad miejscowością Zdany. Sprawą zajęła się Fundacja Nautilus, kierowana przez Roberta Bernatowicza. Opisując pokrótce sprawę, przytoczyłem pewne wątpliwości i niedociągnięcia zaobserwowane przeze mnie i innych badaczy niezwiązanych z Fundacją Nautilus.

Jedną z podniesionych wątpliwości był fakt, że „test z miskami”, zamiast ludzi niezwiązanych z Nautilusem, wykonali sami członkowie Nautilusa, którzy nie mieli żadnej motywacji w tym, by rozstrzygnąć, czy był to obiekt pochodzenia pozaziemskiego czy też dwie miski typu salaterki połączone taśmą hydrauliczną. O innych wątpliwościach nie będę się tu rozpisywał – każdy zainteresowany może się z nimi zapoznać w artykule.

Krótko po publikacji artykułu otrzymałem emaila od pani Małgorzaty Żółtowskiej z Nautilusa z prośbą o przeredagowanie artykułu, gdyż pewne jego fragmenty „godziły w dobre imię osoby prawnej jaką jest Fundacja Nautilus” (swoją drogą, ciekawe kto przyznał Nautilusowi status „organizacji pożytku publicznego” w momencie gdy ta organizacja nie prowadzi żadnej pomocy charytatywnej ani czegokolwiek podobnego – IMO organizacje badające zjawiska paranormalne nie powinny pobierać „jednego procenta”, tylko czerpać finanse z innych źródeł). Artykuł zedytowałem więc, posyłając później emaila ze stosowną informacją.

W odpowiedzi dostałem wiadomość tak długą, że możnaby z niej zrobić książkę! Pani Żółtowska pokrótce opisała różne aspekty sprawy obiektu ze Zdanów, objaśniając przytem kwestię dwóch sklejonych misek i poruszając kwestię szefa łotewskiej grupy Necton (który miał być skonfliktowany z grupą badawczą, do której wcześniej należał, i stąd miało wynikać jego negatywne nastawienie do Nautilusa i sprawy UFO ze Zdanów – choć osobiście wątpię, jakoby ta kwestia wnosiła cokolwiek do sprawy „miskowatego UFO”). Przeczytawszy emaila, byłem bardzo kontent, widząc, że otrzymałem tak długie i szczegółowe wyeksplikowanie (po naszemu objaśnienie) wielu budzących wątpliwości wątków związanych z obserwacją w Zdanach. Gdy jednak zajrzałem na stronę Nautilusa, byłem rozczarowany, ponieważ żadnego z przytoczonych przez panią Małgorzatę wyjaśnień tam nie było! Dopiero kilka dni temu w artykule „jubileuszowym” pan Bernatowicz wspomniał coś o „wpienionym facecie z nitkami”, nie precyzując jednak, kogo ma na myśli.

Kilka dni temu w Paranormalium wyraźnie wzrosła aktywność czytelników Nautilusa, którzy za cel ataku obrali sobie moją osobę i artykuł o dezinformacji. Podjąłem więc dyskusję z nimi, wyjaśniając, dlaczego w sprawie Zdanów zachowuje tak duży sceptycyzm. W międzyczasie zarejestrowałem się na forum Fundacji Nautilus.

Przeglądając forum Nautilusa, natknąłem się na temat o Zdanach (o dziwo w dziale ukrytym dla niezalogowanych użytkowników – zauważyłem ponadto, że w tematach w tym dziale założonych często padała krytyka pod adresem FN – ale to już sprawa na zupełnie innego bloga), nie omieszkałem więc zajrzeć doń, a przejrzawszy go postanowiłem coś niecoś napisać.

Na sugestię, że test z miskami w Zdanach powinna przeprowadzić jakaś instytucja niezależna od Nautilusa (jak wspomniałem wcześniej, test taki wykonali tylko nautilusowicze), otrzymałem niezbyt grzecznie sformułowane pytanie „A jaką to ty organizację uznajesz za niezależną?” (tu padło kilka nazw)

W dalszym toku dyskusji wytknąłem Nautilusowi pewne nieścisłości przy badaniu sprawy Zdanów. Na to moderator zaraz rzucił tekstem, że „krytyka bezpodstawna, proszę wrócić do tematu” (kiedy ja cały czas pisałem na temat – w końcu wytykanie nieścisłości bynajmniej nie stanowi wytwarzania offtopa). W końcu kilka postów później tenże sam moderator napisał prośbę, aby wszelkie wątpliwości ws Zdanów wyjaśniać… drogą emailową – bo na forum lepiej nie, bo cośtamcośtamcośtam. Przepraszam bardzo, ale chyba po to jest forum, żeby to na nim wyjaśniać wątpliwości, a nie prosić o wyjaśnienia na emaila…

Napisałem w temacie kolejnego posta, że po to jest forum, żeby to na nim wyjaśniać pewne sprawy, a nie kazać userom pisać emaile. Parę godzin później chciałem zajrzeć i popatrzeć, co w temacie słychać – a tu komunikat o dożywotnim banie, a w powodzie napisane, że „pańska działalność ograniczyła się do siania zamętu na forum, proszę to robić na onecie a nie u nas”.

Nawiasem mówiąc, kolega z forum paranormalne.pl miał to samo – skrytykował Nautilusa w innej sprawie, wytknął jakieś nieścisłości itd. I też skończyło się niemal natychmiastowym banem za „oczernianie Nautilusa”.

Tak więc, dla Nautilusowiczów krytyka = oczernianie i sianie zamętu. Nie wiem jak z „Nautilianami” jest w realu, ale obserwując serwis Nautilusa i ich forum (i to co się tam dzieje) doszedłem do wniosku, że ta organizacja ma alergię na jakąkolwiek krytykę. Każde wytknięcie jakiejkolwiek nieścisłości, każda krytyka, nawet drobna uwaga – kończy się soczystym tekstem ze strony któregoś z członków bądź czytelników FN lub blokadą konta na ich serwisie.

A prośba o wyjaśnianie wątpliwości drogą emailową to już w ogóle IMO jeden wielki śmiech na sali.

Fundacja Nautilus mieni się poważną organizacją badawczą. Moim zdaniem poważna organizacja badawcza zajmująca się zjawiskami paranormalnymi, chcąc w sposób rzetelny i wiarygodny badać poruszane przez siebie sprawy, powinna dopuszczać różne opcje, niekoniecznie te idące w zgodzie z wyrażanymi przez swoich członków poglądami. Co się tyczy eksperymentów, najlepiej byłoby, gdyby FN w każdym przypadku zlecała wykonywanie co najmniej dwóch eksperymentów – jeden prowadzony przez własnych członków, drugi – przez ludzi niezwiązanych z Nautilusem. Wyniki eksperymentów powinny być natomiast konfrontowane, np na łamach strony internetowej.

Niestety, Nautilus postępuje w sposób zgoła odmienny – sami wszystko badają, sami wyciągają wnioski i nie dopuszczają żadnej innej opcji, a na wszelką krytykę czy uwagi reagują w sposób wręcz alergiczny, najczęściej banując użytkowników forum wyrażających „lewomyślne” poglądy. W mojej opinii nazywanie tak działającej organizacji poważną wydaje się co najmniej nieuzasadnione, sama zas organizacja nie ma według mnie moralnego prawa pobierać „jednego procenta” – jeśli mam wybór, czy odpisać 1% na organizację charytatywną pomagającą chorym ludziom, czy na organizację „paranormalną” głoszącą w poruszanych przez siebie sprawach „jedynie słuszne poglądy”, zdecydowanie wybieram to pierwsze.

Tags: , , , , , , , , , , ,

sobota, Styczeń 16th, 2010 Bez kategorii Brak komentarzy