Paranormalium zakończyło współpracę z NPN

Co prawda osoby najbardziej zainteresowane sprawami Paranormalium już o tym wiedzą, wydaje mi się jednak, że powinienem o tym poinformować również pozostałych, i jednocześnie przestrzec przed nawiązywaniem współpracy z pewną osobą. Czynię to na łamach mojego bloga również dlatego, że otrzymuję, czy to na gg, czy w prywatnych wiadomościach, czy to inną drogą, pytania dotyczące tej sprawy i po prostu nie chce mi się opisywać tego każdemu z osobna.

Otóż dwa dni temu Paranormalium zakończyło współpracę z projektem Na Progu Nieznanego. Jakie były tego powody, wyjaśniam pokrótce.

Otóż kilka dni temu na forum Infry pokazał się temat dotyczący seminarium w Płocku, organizowanego przez NPN 14 stycznia. Jak pamiętacie, ogłoszenie dotyczące tego seminarium ukazało się również na Paranormalium w formie newsa – stało się tak, ponieważ wtedy jeszcze iskry między Paranormalium a NPN-em nie leciały. Ponieważ w temacie użytkownicy forum dzielili się swoimi wątpliwościami dotyczącymi działalności Marcina Mizery oraz jakości merytorycznej organizowanych przez niego seminariów, postanowiłem, że i ja przekażę swoje uwagi. Miałem bowiem pewne podejrzenia, czy Mizera (albo ktoś inny z NPN-u) nie „pożycza” sobie czasem tekstów z Paranormalium, wykorzystując je w bezprawny sposób, np. plagiatując je (jak się okazało, moje podejrzenia w dużej części się sprawdziły – ale o tym za chwilę).

Wiem, może to nie było do końca w porządku aby takimi rzeczami dzielić się na forum publicznym, jednak mimo początkowych oporów postanowiłem to uczynić w taki a nie inny sposób – po prostu, oceniając moje dotychczasowe kontakty z Mizerą i NPN-em, uznałem, że tylko w taki sposób trafi do nich to, co już od dawna chciałem im powiedzieć (wiem, że mimo iż Mizera zarzeka się, że na forum Infry nie zagląda „bo to gnoje są”, to jednak jakąś drogą informacje z tego medium do niego docierają).

No i się zaczęło. Nazajutrz otrzymałem od Mizery drogą facebookową wiadomość, że mam wejść na jego profil i odnieść się do tego, co napisała nim niejaka [osoba A] („Dział kontaktów z czytelnikami”). W tym miejscu muszę zaznaczyć, iż z uwagi na wizytę na uczelni przed komputerem pojawiłem się w tym dniu dopiero wieczorem. Marcina jednak nic to nie obchodziło, gdyż zdążył do mnie w tym czasie wysłać kilka wiadomości z ponagleniami, ba, nawet umieścił pod wpisem na profilu komentarz zawierający link do mojego profilu, z moim nazwiskiem, żądając odpowiedzi i ustosunkowania się do tego, co napisała [osoba A].

W tym miejscu muszę nadmienić, że mimo iż to poniekąd ja swoim postem przyczyniłem się do rozpętania całej tej afery, to jednak w pewnym momencie poczułem się wysoce zirytowany zachowaniem Marcina. Onzachowywał się tak, jak gdyby był co najmniej moim szefem, ja zaś tylko zwykłym podwładnym, którego ów szef z przytupem przywołuje do porządku. Skrytykowanie na forum paranormalne.eu spowodowało, żespod skóry Marcina – człowieka wyglądającego na spokojnego i godnego zaufania – wyłonił się despota, który będzie Cię poganiał do zrobienia czegoś do momentu, aż to w końcu uczynisz. Na dodatek, co się później okazało, nie dość że despota, to jeszcze bezczelny konfabulator.

Niedługo potem otrzymałem od Mizery w prywatnej wiadomości epopeję zawstydzającą swoją długością nawet „Pana Tadeusza”. Dowiedziałem się z niej, że Infra „wyprała mi mózg”, że to „gnoje” i „złodzieje” (padło też kilka innych, bardziej wulgarnych epitetów), i temu podobne wyssane z palca szczegóły. Podobnych wiadomości było jeszcze kilka. W międzyczasie Mizera skasował komentarze pod wiadomością [osoby A], pozostawiając na swojej tablicy jedynie przekaz od niej.

Wróćmy jeszcze do prywatnych wiadomości. Pierwsza z takich epopei zakończona była sformułowaniem, żejeśli chcę to mogę to wrzucić na forum Infry. Jeśli chcę – a więc decyzję pozostawił mnie. Parę godzin później zaczął mi wydawać polecenia, że MAM to opublikować… brak słów.

Dla świętego spokoju wrzuciłem na forum Infry jego wiadomość, jednak później doszliśmy z Ryśkiem_INFRA do wniosku, że nie będziemy robić Mizerze reklamy – wiadomość przeniesiono do ukrytego działu. Oczywiście dla Mizery i to okazało się wodą na młyn, bo znowu zaczął atakować mnie i Infrę, że ja się „daję manipulować”, a oni to – cytuję – „zakłamane gnoje”. I tak takie zapełnianie mojej skrzynki podobnymi treściami trwało jeszcze ze dwa dni. Epitetom nie było końca. Już nawet w pewnym momencie, mając tego wszystkiego serdecznie dość, przestałem w ogóle odpisywać.

W międzyczasie poczytałem sobie w ukrytym dziale cały temat o Mizerze i jego „ekipie”… i zdębiałem. W jeszcze większe osłupienie wprawiło mnie to, co przekazywali mi już poza forum uczestnicy tej dyskusji. Nie będę tutaj opisywał tych wszystkich rzeczy, przyznam jedynie, że fakty, o których się dowiedziałem, są porażające. Okazało się, że wszystko, co próbował mi wmówić Marcin, było nieprawdą, co więcej, to nie ludzie z Infry byli złodziejami, ale on sam. Ale tego wątku w notce już nie będę rozwijał, nie sądzę, aby osoby, które mi o tym opowiadały, życzyły sobie tego. Powtórzę tylko – byłem naprawdę przerażony, dowiadując się tych wszystkich rzeczy.

Gdy dotarłem w dyskusji do wątku pod tytułem „plagiaty”, postanowiłem sprawdzić stronę NPN-u… iodkryłem masę artykułów zerżniętych z Paranormalium (już mniejsza o to, kto je tam wkleił – prócz Marcina Mizery serwis tworzy jeszcze podobno kilkanaście innych osób). Większość splagiatowana, bo usunięto informacje o autorze, źródle i tłumaczu, a zamiast tego dopisano „Serwis NPN” (przy niektórych pozostawiono mój nick jako tłumacza, ale to i tak nie załatwia sprawy, gdyż licencja, na jakiej Paranormalium publikuje teksty, wymaga również podania www.paranormalium.pl jako źródła, z którego zaczerpnięto treść artykułu). To już było przegięcie. Ale to nadal nie wszystko.

Gdy powstawał „nowy” NPN, umawialiśmy się z Mizerą na wymianę bannerów. Okazało się jednak, że mimo iż na Paranormalium cały czas wisiał banner NPN-u, na npn.org.pl banner Paranormalium po jakimś czasie tajemniczo zniknął. Stwierdziłem więc, że nie będę robił Mizernemu darmowej reklamy, i banner zdjąłem. Dosłownie chwilę później z cudzego adresu email („Dział kontaktów z czytelnikami”, na darmowej skrzynce założonej na wp.pl – buahahahaha! – zedytowałem wpis, okazało się że Mizera wysłał wiadomość bez wiedzy i zgody tej osoby, jej imię i nazwisko usunąłem i zastąpiłem anonimowym [osoba A]) wysmarował do mnie kolejnego emaila z żądaniem przywrócenia banneru NPN „bo inaczej zakończymy współpracę”.

Myślałem, że kogoś drogą elektroniczną śmiechem ukatrupię. Współpraca? Jak można nazwać współpracą coś, co polega na wykorzystywaniu czyjegoś portalu w charakterze słupa ogłoszeniowego? Jak wspominałem wcześniej, na Paranormalium prócz buttonu NPN-u pokazywały się również ogłoszenia wychodzące od tej organizacji. Tymczasem na stronie NPN-u z czasem wszelki ślad po buttonie Paranormalium zniknął. Nawet w zakładce ze współpracownikami próżno szukać czegokolwiek dotyczącego Paranormalium.

Postanowiłem więc ową „współpracę” raz na zawsze zakończyć. Na Paranormalium nie ukaże się już ANI JEDNO ogłoszenie pochodzące od NPN-u. Button NPN-u również już tutaj nie zagości. Zresztą, z tego co widzę to nie ja jeden przejrzałem na oczy, bo z innych serwisów bannery i buttony NPN-u też już zaczynają znikać.

Chciałbym Was w tym miejscu przestrzec – jeżeli rozważacie nawiązanie współpracy z Marcinem Mizerą i z Projektem NPN, przemyślcie to trzy razy. Po tym, co się ostatnio wydarzyło i co wyszło na jaw (z tego co wiem to nawet najbliżsi współpracownicy w NPN-ie mają go już serdecznie dość), nie chcę mieć już do czynienia z tym człowiekiem. Po prostu się przejechałem, i tyle.

niedziela, Styczeń 22nd, 2012 Bez kategorii

Leave a Reply

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.