Archive for Kwiecień, 2015

Kulturalny klarnecista

Ten wpis będzie odmienny od pozostałych, bowiem tym razem podzielę się pewną zabawną historią muzyczną, na dodatek z morałem! Ekhem, ekhem, zaczynamy…

Wśród muzyków grających w orkiestrach na instrumentach dętych krąży ciekawa, a przy tym dość zabawna anegdotka na temat jednego wyjątkowo dobrze wychowanego klarnecisty.

Historia wygląda następująco:

Jest sobie próba orkiestry. Grają jakiś koncert klarnetowy. Wszystko fajnie, pięknie i w ogóle super, tylko że jest jeden poważny, pozornie trudny do przeskoczenia problem: solo klarnetowe jest rozpisane na kilka stron i trzeba przewracać kartki. No więc klarnecista gra, gra, gra, przerywa, przewraca kartkę i gra dalej. Dyrygent każe jednak powtórzyć ten fragment. Klarnecista gra więc jeszcze raz, przerywa, przewraca kartkę i gra dalej.

Dyrygent nieziemsko się wkurzył, sugeruje więc klarneciście, by poprosił któregoś z kolegów z orkiestry – może fagocistę? – aby przewracał kartkę za niego, tak aby klarnecista nie musiał przerywać gry.

Klarnecista wysłuchał, zrozumiał o co biega, więc gra to solo jeszcze raz.

I tu następuje gwóźdź programu… klarnecista dociera do owego feralnego miejsca, fagocista przewraca mu kartkę, a ten… przerywa, mówi „Dziękuję!” i gra dalej.

Dobre wychowanie jest cechą pożądaną, czasami jednak lepiej obejść się bez kulturalnych kłopotliwych podziękowań…

Tags: , , , , , ,

niedziela, Kwiecień 26th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

O tym jak to pół Polski przeżyło trzęsienie ziemi w Nepalu

Ostatnio na Facebooku pojawiła się nowa funkcja, pozwalająca informować znajomych na wypadek jakichś katastrof naturalnych, konfliktów zbrojnych czy inkszych kataklizmów, że wszystko z nami w porządku i że jesteśmy cali i zdrowi. No i że mamy Internet, oczywiście. I dostęp do Facebooka!

Nie wiem jeszcze dokładnie na jakiej zasadzie to działa, ale na Facebooku w odpowiednim dziale pojawia się informacja o zdarzeniu, do której można się dopisać jako „bezpieczny”. Jest opcja „przebywam w zagrożonym rejonie” czy coś w ten deseń oraz przycisk „Oznacz jako bezpieczny”.

I wszystko byłoby pięknie, fajnie i w ogóle super, gdyby nie fakt że funkcją tą – oprócz ofiar kataklizmów – natychmiast „zaopiekowali się” również zwykli, pospolici, internetowi „jajcasze”.

I tym oto pięknym sposobem dowiedziałem się że dziesiątki moich znajomych tak naprawdę mieszkają nie w Polsce a w Nepalu, że przeżyli trzęsienie ziemi i że są bezpieczni.

Jak dobrze wiedzieć, że są cali i zdrowi, mają wszystkie ręce i nogi, głowy też w komplecie, a co najważniejsze – MAJĄ INTERNET I DOSTĘP DO FEJSBUSIA! <3 :* <jupi> wow

Komentarze od bardziej rozgarniętych:

„Jezu, myślałam, że tylko moi masowo wyemigrowali do Kathmandu, ale widzę, że u Ciebie to samo… :D”

„To w ogóle nie jest zabawne to oznaczanie się tam. Ludzie mogą być w poważnym zagrożeniu w Nepalu…”

Nic dodać, nic ująć.

Cóż, głupotę i tendencję do naśmiewania się z czyjejś tragedii gatunek ludzki ma już chyba w genach.

A wy dalej się oznaczajcie, że mieszkacie w Katmandu, kurrrrwens…

Tags: , , , , , , , , , ,

niedziela, Kwiecień 26th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Dalejże szkalować, a co tam!

Rację miał jeden z moich nauczycieli z technikum, mówiąc: jak raz się do ciebie przyklei jakieś gówno to za cholerę go nie spłuczesz. Każdy w życiu prędzej czy później poznaje takie właśnie gówno, które będzie za nim łazić i/lub śledzić go w Sieci, wpieprzać swój zasmolony nos w nie swoje sprawy i rozsiewać plotki.

Niestety w ostatnim czasie uaktywniły się co najmniej dwa lub trzy takie gówna (chociaż nazywać ich gównem to obraza dla gówna). Jedno z tych gówien znam aż za dobrze – człowiek, który od kilku lat regularnie mnie szkaluje, tylko za to że ośmieliłem się nawiązać współpracę z Infra.org.pl i że zajmuję się tematyką paranormalną. Facetowi skończyły się chyba piguły zagłuszające jego chorobę psychiczną (to znaczy tak mi się wydaje, z tego co mi przekazali kiedyś inni szkalowani wynika, że gostek posiada żółte papiery i nic mu nie można zrobić – bo „nie zdaje sobie sprawy z wagi swoich czynów”!), wobec czego zaczął wymyślać na mój temat niestworzone historie. Pozostałe dwa gówna to dwaj Dariusze, którzy postanowili zabawić się moim kosztem i robić mi syf koło dupy, szastając na prawo i lewo moim nazwiskiem.

Notkę zakończę stosownym cytatem z Kodeksu Karnego – Art. 216 mówi bowiem, że:

Paragraf 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Paragraf 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Tags: , , , , , , , , , , , ,

niedziela, Kwiecień 26th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Nie wykopiesz już Bitcoinów

Próbowałem ostatnio reaktywować swoje konto w jednej z tak zwanych kolektywnych kopalni Bitcoinów. Nie będę podawał tutaj jej nazwy, powiem tylko że jest to kopalnia działająca w Czechach. Włączam więc komputer, uruchamiam program do kopania Bitcoinów, za chwilę wentylator zaczyna pracować pełną parą, wskaźnik mocy pokazuje 45 MHz… nieźle.

Tylko że pojawił się jeden szkopuł. Zero udziałów, nawet po całym dniu „kopania”. Nic. Null. Niet. Zero absolutne. Nawet nie drgnie.

Sprawdzam konto w kolektywnej koparce. Wszyscy moi górnicy mają status „offline”, nawet mimo zapierdzielania pełną parą przez cały dzień.

Piszę więc do supportu technicznego z pytaniem, co się dzieje. Co się okazało? Nie zostałem nawet dopuszczony do kopalni. Dlaczego? Moje urządzenie do kopania (w tym wypadku karta graficzna w komputerze) ma zbyt małą moc. Wymagane minimum to 5 gigaherców. Jeśli moc spadnie nawet minimalnie poniżej 5 gigaherców, użytkownik może zapomnieć o wykopaniu czegokolwiek. No i oczywiście „zapraszamy do zakupu ASIC Minera”… blablabla.

W innych kopalniach, jak się okazuje, jest tak samo.

Wychodzi więc na to, że będący początkowo ciekawą inicjatywą Bitcoin stał się po prostu kolejną dziedziną życia opanowaną przez grube ryby z grubymi portfelami. Masz w trzy dupy kasy i stać cię na super zajebiście wypasiony mocny sprzęt za tysiące złotych – dołącz do nas i wykopuj, przywitamy cię szampanem i kawiorem! Jesteś małą płotką ze skromnymi zasobami – to pierdol się kurwa na zajebany sflaczały śmierdzący chuj, nie zostaniesz nawet dopuszczony do kopania, krótko mówiąc wypierkurwadalaj, nic nie wykopiesz, małym płotkom wstęp wzbroniony…

Tags: , , , , , , , ,

sobota, Kwiecień 18th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Nie dla mnie ta oferta, przykro mi…

Dzwoni do mnie przed chwilą jakaś telemarketerka. Krótka rozmowa wygląda następująco:
– Dzień dobry, nazywam się Ewelina [nazwisko tak zajebiste, że aż wziąłem i zapomniałem], dzwonię do Pana ponieważ po raz pierwszy organizujemy w Katowicach targi ślubne dla par oraz małżeństw i w związku z tym…
– Ale proszę Pani, ta oferta nie jest kierowana do mnie. Jestem singlem.
– <zmieszana> Ale… nie ma pan jakiejś swojej, nie wiem… dziewczyny czy przyjaciółki, z którą chciałby pan…
– Nie, proszę Pani, nie mam.
– A może jakaś… druga osoba… chciałaby pójść…?
– Nie. Nie mam. W związku z czym obawiam się, że państwa oferta nie jest kierowana do mnie.
– To dziękuję w takim razie, może zadzwonię kiedyś innym razem…
– …chyba w przyszłym życiu!
– <wybucha śmiechem> Dobrze, to dziękuję i do usłyszenia!

Oto, jak łatwo, szybko i przyjemnie można rozwalić i zniechęcić do dzwonienia wnerwiającą telemarketerkę, podkreślając jednocześnie swoją radość i satysfakcję z bycia singlem. 😛

Zdecydowanie nie lubię telemarketerów.

Tags: , , , , , ,

czwartek, Kwiecień 9th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Facebookowe fejki mają się świetnie… zbyt świetnie

Od mojego ostatniego wpisu na temat facebookowych fejków minęło już trochę czasu. Przez ten okres zablokowałem na moich grupach tyle fałszywych kont, że gdybym miał je tutaj wstawiać razem z linkami do „oryginałów”, musiałbym nic innego nie robić tylko całymi dniami klikać, klikać, klikać…

Dlatego też wolę ograniczać się do raportowania takich kont i blokowania ich na grupach, oraz w miarę możliwości informować właścicieli zdjęć o tym, że ktoś je sobie przywłaszczył i teraz kolekcjonuje znajomych, aby następnie wcisnąć im jakąś płatną usługę.

Zauważyłem jednak pewną niepokojącą rzecz w systemie raportowania na Facebooku. Teraz opcje raportowania są tak skonstruowane, żeby siedzący po drugiej stronie kabla moderator czasem zbyt dużo się nie naklikał. Tu i ówdzie pousuwano opcję „Zgłoś obsłudze Facebooka”, wstawiając w jej miejsce… wysyłanie wiadomości właścicielowi konta. Jedna z największych durnot na tej społecznościówce.

To jednak nie koniec. Nawet jeśli udaje się wysłać raport, w 99% przypadków przychodzi odpowiedź, że profil nie został usunięty, ponieważ „nie stwierdzono naruszenia standardów społeczności Facebooka”.

A to też jeszcze nie koniec! Bo identyczną odpowiedź otrzymują sami właściciele ukradzionych zdjęć!

Wychodzi więc na to, że na Facebooku spokojnie można się podszywać pod kogo się chce, bo administracja tej społecznościówki i tak nic z tym nie zrobi. Można szastać na prawo i lewo fotkami Klaudii von Lonski, Wiktorii Czajkowskiej, Natalii Wasiluk, Kasi Bachmann, Dawida Kwiatkowskiego… Lany del Rey… można ukraść czyjś wizerunek i wykorzystywać go do nabijania kasy, reklamowania swoich stron i wyłudzania haseł. Jak szaleć, to szaleć, w końcu Facebook i tak oleje wszelkie raporty. Po prostu pełne wdupiemiejstwo.

Może czas zacząć zgłaszać fałszywe konta od razu na Policję? Może wtedy moderatorzy „fejsa” ruszą wreszcie te swoje grube śmierdzące pryszczate tłuste dupska i zaczną pilnować przestrzegania regulaminu, który sami przecież napisali.

Tags: , , , , , , , , , , , , ,

wtorek, Kwiecień 7th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy