Giacinto Scelsi

Giacinto Scelsi cz 6

Aktualnie jestem w trakcie pisania pracy licencjackiej. Temat to włoska solistyczna literatura fagotowa wydana po raz pierwszy w XX i XXI wieku. Przybliżam sylwetki kompozytorów, którzy napisali przynajmniej jeden utwór na ten instrument. Jednym z członków mojej „ściśle tajnej super fajnej” listy do opisania jest Giacinto Scelsi.

Parę lat temu przetłumaczyłem wkładkę do jednej z płyt CD z jego muzyką. Jako że nie będę całego tego tłumaczenia wykorzystywał w mojej pracy, umieszczę je tutaj, może komuś kiedyś się przyda ;>

Będę to wrzucał w kilku kawałkach, bo tekstu jest sporo.

– – – –
CZĘŚĆ 6
– – – –

WYZWANIE I NADZIEJA

Tak różnorodna muzyka wymaga nowego podejścia w nauce oraz grze zarówno od dyrygenta jak I muzyków. Nie było wcześniej nikogo, kto uczyłby się lub nauczał muzyki Scelsiego; potrzebne są eksperymenty; perfekcja jest nieuchwytna. Przynajmniej wszystkie techniczne i muzyczne zdolności pod kątem kolorystyki i intonacji, które muzycy nabyli w trakcie nauki, muszą zostać ukazane w pełnej krasie; jednocześnie mechanizmy słuchu i parametry, na jakich opierają się muzycy, by zagrać właściwie i muzycznie, zostają rozciągnięte do nowych poziomów. W końcu, muzycy muszą wykorzystywać i jednocześnie porzucać podstawowe zdolności wymagane do grania każdej muzyki – by były one w stanie sprostać wymaganiom płaszczyzny dźwiękowej umysłu i muzyki Scelsiego.

Główny cel Scelsiego jako artysty i człowieka był skupiony na pożądaniu wsłuchiwania się w siły kosmosu. To pożądanie emanowało z transcedentalnej myśli, gdy poszukiwał boskiej esencji religijności poza granicami geograficznymi i czasowymi. Stosował elementy ze znanych tradycji, by osiągnąć momenty przejścia, odnajdując, poprzez swoją muzykę, wejście do głębokich rzeczywistości wszechświata z nieustraszonym duchem i gorącą nadzieją na uniwersalny pokój.
Riccardo Schulz, 2001

Tags: , , , , , , ,

niedziela, Luty 8th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Giacinto Scelsi cz 5

Aktualnie jestem w trakcie pisania pracy licencjackiej. Temat to włoska solistyczna literatura fagotowa wydana po raz pierwszy w XX i XXI wieku. Przybliżam sylwetki kompozytorów, którzy napisali przynajmniej jeden utwór na ten instrument. Jednym z członków mojej „ściśle tajnej super fajnej” listy do opisania jest Giacinto Scelsi.

Parę lat temu przetłumaczyłem wkładkę do jednej z płyt CD z jego muzyką. Jako że nie będę całego tego tłumaczenia wykorzystywał w mojej pracy, umieszczę je tutaj, może komuś kiedyś się przyda ;>

Będę to wrzucał w kilku kawałkach, bo tekstu jest sporo.

– – – –
CZĘŚĆ 5
– – – –

Wielkie Dzieła

Hymnos (1963), trwający około jedenastu minut, jest najdłuższym jednolitym dziełem Scelsiego. Wymaga ono dużej orkiestry podzielonej antyfonicznie na dwie niemalże identyczne grupy, rozmieszczone symetrycznie po obu stronach środkowej osi składającej się z organów, kotłów i perkusji.

Nutą obsesji, tak typową dla Scelsiego, jest D (re), którym dzieło się rozpoczyna. Zachodzą tutaj mikrotonalne wariacje wokół nuty, która walczy o przetrwanie, gdy środek tonalny przesuwa się najpierw do F, a następnie do B-moll. W wymiarach słuchowych i duchowych występują tutaj jasne odniesienia do muzyki orientalnej.

Gdzieś w połowie dzieła, w wyniku nagromadzenia nut pedałowych I ich harmonii, cudownie objawia się aura widmowego chóru – a przynajmniej tak się wydaje – w odkryciu wprawiającym w drżenie kręgosłupa. Przypominające śpiew dźwięki, które się wyłaniają (choć nie są nigdzie zauważalne w zapisie nutowym), stanowią nawiązanie do tytułu, Hymnos, greckiego słowa, od którego wzięło się określenie „hymn”.

Hurqualia (1960) było pierwszym orkiestrowym dziełem Scelsiego napisanym u szczytu dojrzałości kompozytora. Podobnie jak w Hymnos, Scelsi skupia się na jednej nucie—w tym wypadku, na różnych nutach dla każdego z czterech instrumentów. Ogólne wrażenie dzieła koresponduje poniekąd z tradycyjnym pojęciem konstrukcji symfonicznej w czterech częściach. Podtytuł Scelsiego, któremu nikt spośród słuchających dzieła z dystansu nie jest w stanie zaprzeczyć, brzmi: „Inne Królestwo”. Hurqualia („h” jest nieme) ukazuje wstrząśniętego Scelsiego: muzyka jest gwałtowna, impulsywna, głośna, szybka.

Pierwsza część, rodzaj wprowadzenia lub uwertury, rozpoczyna się łagodnie dziękami przypominającymi podobną do mantry sylabę „Om”. Stopniowo przemienia się w masywną I destruktywną eksplozję instrumentów dętych i perkusji. Perkusja bierze aktywny udział, a bębny uderzane są con la mano—ręką—zamiast pałeczek, w sposób przypominający grę na indyjskich tabla. Koniec następuje nieoczekiwanie, pojedynczym uderzeniem w bęben.

Druga część wprowadza napięcie innego rodzaju, z opanowaną strukturą i pod płaszczykiem spokojnego wyrazu. Centralnym punktem skupienia jest naturalne B, które przechodzi do tercji małej (D naturalne) i przeskakuje na kłócące się i nierozwiązane Cis. Element melodyczny z gwałtownymi akcentami rytmicznymi podkreślony zostaje w trzeciej części. Część czwarta, podobie jak pierwsza, zaczyna się w Es, ale prawdziwe pole wyłania się jako B. Ta część jest z całego dzieła najbogatsza i najbardziej złożona. Bębny znów zostają użyte jak tabla, a ogromne grupy klastrów wprowadzają dzieło w gwałtowny klimat.

Hurqualia zostało napisane na flet piccolo, dwa flety, dwa oboje, dwa klarnety, dwa fagoty, cztery waltornie, trzy trąbki, dwa puzony, kocioł, czterech perkusistów, smyczki (ale bez skrzypiec) i trzy zestawy instrumentów amplifikowanych.

Scelsi udziela instrukcji dla niezależnych dynamik trzech grup amplifikowanych (w pierwszej grupie obój, rożek angielski I klarnet Es; w drugiej waltornia, saksofon tenorowy, piła grająca, altówka i podwójny bas; w trzeciej dwie trąbki i puzon). Pochodzenie tytułu jest nieznane.

Konx-Om-Pax, dwunastominutowe dzieło na chór I orkiestrę, to koronne osiągnięcie Scelsiego. Występuje tutaj największa orkiestra złożona kiedykolwiek przez Scelsiego. Dzieło podzielone jest na trzy części i wykorzystuje relatywnie prosty materiał, jest jednak zaprojektowane w celu osiągnięcia ogromnego krajobrazu dźwięku.

Układ, struktura i szczegółowość tego utworu przewyższa wszystkie wcześniejsze dokonania Scelsiego. Nawet głosy organowe są skrupulatnie określone, a połączenie “wszystkiego” w trzeciej części, a więc połączenie masywnej siły orkiestry i chóru, czyni nieuniknioną aluzję do wcześniejszej ody do radości. „Tytułem jest słowo „pokój” w trzech językach: starożytnym asyryjskim, w sanskrycie oraz w łacinie”. W podtytule Scelsi opisuje Konx-Om-Pax. Trzy aspekty Dźwięku: jako pierwszy motyw nieruchomości, jako siła twórcza oraz jako święta sylaba „Om”.

Tags: , , , , , , ,

niedziela, Luty 8th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Giacinto Scelsi cz 4

Aktualnie jestem w trakcie pisania pracy licencjackiej. Temat to włoska solistyczna literatura fagotowa wydana po raz pierwszy w XX i XXI wieku. Przybliżam sylwetki kompozytorów, którzy napisali przynajmniej jeden utwór na ten instrument. Jednym z członków mojej „ściśle tajnej super fajnej” listy do opisania jest Giacinto Scelsi.

Parę lat temu przetłumaczyłem wkładkę do jednej z płyt CD z jego muzyką. Jako że nie będę całego tego tłumaczenia wykorzystywał w mojej pracy, umieszczę je tutaj, może komuś kiedyś się przyda ;>

Będę to wrzucał w kilku kawałkach, bo tekstu jest sporo.

– – – –
CZĘŚĆ 4
– – – –

MUZYKA

Canti del Capricorno

Canti del Capricorno to kolekcja dwunastu pieśni napisanych w latach 1962 – 1972, w większości dla i we współpracy z sopranistką Michiko Hirayama. Niektóre z Canti zostały napisane specjalnie na głos sopranowy, podczas gdy dla innych głos nie został określony. W interpretacji tych pieśni dużą rolę odgrywają improwizacja i „osobista inspiracja”.

Nie ma tutaj tekstu. Dźwięki są raczej fonemami – komórkami przypominającymi mowę, często zagłuszającymi – które poprzedzają lub wykraczają poza język jako środek ekspresji.

Canti del Capricorno Nr 1 (perkusja i sopran) to mroczne dzieło, którego kolory są podkreślone przez trudną technikę wokalną, która wymaga wytworzenia jednocześnie dwóch tonów.

Nr 2 (tenor) zaczyna się w najniższym rejestrze i przechodzi w punktowany rejestr środkowy, przy czym nuty stają się gładkie i płyną wewnątrz swojej przestrzeni. Charakterystyczny jest rytm anapestyczny (krótka wartość – krótka wartość – długa wartość).

Nr 18 (sopran i perkusja) wywołuje prymitywny rytuał. Perkusja wspomaga i napędza głos, wpędzając śpiewaka w ognistą i natarczywą walkę.

Nr 14 (tenor i perkusja) jest towarzyszem Canto Nr 18. Znów zostaje zasugerowany prymitywny rytuał, gdy głos i perkusja stają w dramatycznym pojedynku.

Nr 15 (sopran) stanowi przejście między doczesną walką a boskim spokojem pomiędzy ptakami a bestiami – pięć strof ptaka na zmianę z czterema strofami bestii.

Nr 19 (głosy i instrumenty) sugeruje pojednanie między naturą a rodzajem ludzkim poprzez odgłosy oddechu oraz zawodzące dźwięki instrumentów.

Tags: , , , , , , ,

niedziela, Luty 8th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Giacinto Scelsi cz 3

Aktualnie jestem w trakcie pisania pracy licencjackiej. Temat to włoska solistyczna literatura fagotowa wydana po raz pierwszy w XX i XXI wieku. Przybliżam sylwetki kompozytorów, którzy napisali przynajmniej jeden utwór na ten instrument. Jednym z członków mojej „ściśle tajnej super fajnej” listy do opisania jest Giacinto Scelsi.

Parę lat temu przetłumaczyłem wkładkę do jednej z płyt CD z jego muzyką. Jako że nie będę całego tego tłumaczenia wykorzystywał w mojej pracy, umieszczę je tutaj, może komuś kiedyś się przyda ;>

Będę to wrzucał w kilku kawałkach, bo tekstu jest sporo.

– – – –
CZĘŚĆ 3
– – – –

Tajemnica

W latach sześćdziesiątych Scelsi zaangażował kwartet smyczkowy Quartetto di Nuova Musica (Massimo Coen and Franco Sciannameo, skrzypce; Giovanni Antonioni, altówka; Donna Magendanz, wiolonczela) do badania i grania jego muzyki, eksperymentowania z dźwiękiem i notacją, oraz nagrywania I publicznego wykonywania jego muzyki we Włoszech jak i za granicą. Przy jednej pamiętnej okazji (rzadko w tym okresie opuszczał dom) Scelsi wyjechał z kwartetem do Aten na Helleński Festiwal Muzyki Współczesnej w 1966 roku oraz na światową premierę swojego czwartego kwartetu smyczkowego. Podekscytowana publiczność domagała się powtórzenia dzieła w całości w ramach bisu.

Poza Scelsim, ważną postacią był uznany włoski kompozytor Vieri Tosatti (1920-2000) — od połowy lat czterdziestych do początku siedemdziesiątych sekretarz i współpracownik Scelsiego.  Dokładna rola Tossattiego w rzeczywistym tworzeniu i zapisywaniu muzyki Scelsiego nie jest znana. Scelsi sam siebie nazywał często bardziej „posłańcem” niż kompozytorem, a to, do jakiego stopnia była to prawda w dosłownym znaczeniu, do śmierci Scelsiego wiedział tylko Tossatti. W ostatnich latach życia, niewidomy, mieszkający niedaleko Rzymu Tossatti wolał w tej kwestii zachować milczenie.

Poza kilkoma wykonaniami na żywo oraz serią nagrań począwszy od lat sześćdziesiątych, większość muzyki Scelsiego, w szczególności wielkie dzieła orkiestrowa, pozostała nieznana do października 1987 roku. Okazją była wówczas seria wykonań na Festiwalu Międzynarodowego Stowarzyszenia Muzyki Współczesnej w Kolonii. W trakcie festiwalu muzyka Scelsiego wywołała niespotykany wcześniej entuzjazm wśród wypełnionej widowni – podekscytowanie odkryciem. Od tego momentu publiczne wykonania jego dzieł zyskiwały coraz szersze i różnorodne grono odbiorców symfonii, muzyki kameralnej oraz miłośników nowej muzyki, jak również fanów muzyki new age i muzyki psychodelicznej.

Tags: , , , , , , ,

niedziela, Luty 8th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Giacinto Scelsi cz 2

Aktualnie jestem w trakcie pisania pracy licencjackiej. Temat to włoska solistyczna literatura fagotowa wydana po raz pierwszy w XX i XXI wieku. Przybliżam sylwetki kompozytorów, którzy napisali przynajmniej jeden utwór na ten instrument. Jednym z członków mojej „ściśle tajnej super fajnej” listy do opisania jest Giacinto Scelsi.

Parę lat temu przetłumaczyłem wkładkę do jednej z płyt CD z jego muzyką. Jako że nie będę całego tego tłumaczenia wykorzystywał w mojej pracy, umieszczę je tutaj, może komuś kiedyś się przyda ;>

Będę to wrzucał w kilku kawałkach, bo tekstu jest sporo.

– – – –
CZĘŚĆ 2
– – – –

Odkrycie i obsesja
Główny obiekt zainteresowania Scelsiego w muzyce był związany z podstawowymi elementami samego dźwięku. Miał, na przykład, obsesję na punkcie brzmienia pojedynczej nuty — jej naturalne składniki zarówno powyżej jak i poniżej podstawowego tonu, jej wariacje mikrotonalne, oraz fizyczne interakcje zachodzące w momencie gdy elementarne składniki dźwięku łączą się ze sobą. Mikrointerwałowy kolor oraz kształt dźwięku obracają go wokół pulsującej sfery, której środek – mówiąc słowami Scelsiego – był zawsze jego celem. W wymiarach słuchowych i duchowych, istnieją oczywiste paralele między muzyką Scelsiego a południowoindyjską muzyką klasyczną I śpiewem tybetańskim.
Niektórzy autorzy twierdzili, że Scelsi był pierwszym włochem piszącym w systemie dwunastotonowym, nie istnieje jednak żaden dowód potwierdzający to przypuszczenie. Po kilku lekcjach u Kleina, Scelsi przestał się tym interesować – dla niego było to nawet bardziej ustrukturyzowane niż system tonalny – i nigdy więcej się tym nie zajmował. Nieuchronne wejście w buddyzm Zen i inne wpływy orientalne, które nastąpiły po katastrofalnym załamaniu nerwowym, wkrótce sprowadziły go na ścieżkę, która miała niewielu, jeśli w ogóle, poprzedników w muzyce Zachodu.
Niemniej, pomimo swojej obsesji na punkcie pojedynczej nuty oraz jego poszukiwań nowych struktur (lub całkowitego ich eliminowania), niektóre z dzieł Scelsiego używają tradycyjnych technik kompozytorskich muzyki Zachodu. Włączają one polifonię i kontrapunkt, które wyłaniają się zarówno jako starożytne jak I współczesne artefakty – zestawienie czasu stworzone poprzez wgląd w nieznaną otchłań przyszłości, przywołując jednocześnie znane lub zmyślone odtworzenie przeszłości.

Tags: , , , , , , ,

niedziela, Luty 8th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Giacinto Scelsi cz 1

Aktualnie jestem w trakcie pisania pracy licencjackiej. Temat to włoska solistyczna literatura fagotowa wydana po raz pierwszy w XX i XXI wieku. Przybliżam sylwetki kompozytorów, którzy napisali przynajmniej jeden utwór na ten instrument. Jednym z członków mojej „ściśle tajnej super fajnej” listy do opisania jest Giacinto Scelsi.

Parę lat temu przetłumaczyłem wkładkę do jednej z płyt CD z jego muzyką. Jako że nie będę całego tego tłumaczenia wykorzystywał w mojej pracy, umieszczę je tutaj, może komuś kiedyś się przyda ;>

Będę to wrzucał w kilku kawałkach, bo tekstu jest sporo.

– – – –
CZĘŚĆ 1
– – – –

Włoski kompozytor Giacinto Scelsi (1905-1988) był jednym z twórczych geniuszy naszych czasów —tym, którego spuścizna i artyzm długo jeszcze będą inspirować, zachwycać i zadziwiać doceniających go słuchaczy i krytyków XXI wieku. Zadziwiające, że jak na kompozytora, który umarł tak niedawno, niewiele wiadomo o jego życiu. Nikomu nie pozwalał się fotografować, celowo i rutynowo zmieniał lub ukrywał również szczegóły ze swojego życia prywatnego i publicznego, nawet przed osobami, z którymi miał codziennie kontakt. Urodzony w La Spezia (Liguria) w starożytnej rodzinie arystokratycznej, hrabia Giacinto Scelsi d’Ayala Valva był elegancki i ujmujący, z obecnością – i przenikliwymi błękitnymi oczami – która potrafiła obezwładnić; mniej szczęśliwie, epizody neurotyczne rzucały cień na długie okresy jego życia.

Scelsi nigdy nie uczęszczał do szkoły, zamiast tego był uczony prywatnie w domu. Nie uzyskał również akademickiego wykształcenia muzycznego. Studiował kompozycję prywatnie w Rzymie (nikt nie wie jak długo) u Giacinto Sailustio, ucznia Respighi. Później sporadycznie pobierał lekcje w Wiedniu u Waltera Kleina, studenta Schoenberga, oraz u Egona Koehlera, ucznia Skriabina, w Genewie. Scelsi, oprócz swojego języka ojczystego, mówił płynnie również po angielsku i francusku, napisał również wiele artykułów oraz wydał dwa tomy poezji po francusku.

Scelsi nie był kompozytorem, który pasował do jakiegokolwiek wcześniejszego modelu historycznego tego zawodu. Był niezależnie bogaty i dlatego zdolny do tworzenia bez potrzeby zaspokajania jakiegokolwiek segmentu publicznego, nieważne jak pospolitego czy ezoterycznego. Jego otoczenie stanowiło dziwne zgromadzenie bogatych przyjaciół z wyższych warstw społecznych, tybetańskich mnichów, z którymi medytował i intonował, oraz najbardziej znanych muzyków, poetów i malarzy jego czasów. Choć opis „awangardy” nie byłby nieodpowiedni, miał z tym niewiele do czynienia I nie szukał wejścia do jakiegokolwiek innego nurtu muzyki czy sztuki która eksplodowała we wszystkich kierunkach w wyniku intelektualnego I społecznego chaosu kat sześćdziesiątych. Nade wszystko, był on wizjonerem, który wiedział, że jego przekaz zostanie początkowo zrozumiany przez bardzo niewielu i że minie wiele lat zanim nawet koneser przyswoi jego intencje. Jego czas jednak nadszedł: historia muzyki współczesnej będzie musiała zostać napisana na nowo, bo niemożliwym jest wyobrazić sobie drugą połowę XX wieku bez Scelsiego.

Tags: , , , , , , ,

niedziela, Luty 8th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy