paranormalne

Kilka słów komentarza do tego, co działo się po Debacie Ufologicznej Online o Przełęczy Diatłowa

Postanowiłem napisać tego posta, ponieważ mam już serdecznie dość czytania i odbierania na GG komentarzy dotyczących tego, jak potratowany został jeden z dzwoniących w trakcie niedawnej Debaty Ufologicznej Online, poświęconej tragedii na Przełęczy Diatłowa. Dzwoniącym, jak zapewne Słuchacze i Słuchaczki pamiętają, był znany nam już Cunrad44.

Bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że Cunrad44 zadzwonił z zamiarem wyforsowania jednej jedynej jedynie słusznej według niego wersji prawdy na temat tego zdarzenia. Nie będę się tu za bardzo wdawał w szczegóły, kto chce, ten może sobie prześledzić przebieg dyskusji z nim w nagraniu audycji, które znajduje się w archiwum. W pewnym momencie Piotr Cielebiaś pyta Cunrada44, czy ten czytał rosyjskie akta odnoszące się do sprawy – ten odpowiada, że nie, po czym dalej kontynuuje swój wywód na temat rzekomej niekompetencji radzieckich lekarzy, itd. Pamiętacie Państwo zapewne, czym się cała dyskusja z Cunradem zakończyła (zadzwonić raczył aż dwa razy), więc nie będę tego tutaj opisywał.

Pamiętacie też pewnie, co się działo gdy już dyskusję z nim zakończyliśmy i go rozłączyliśmy. Posypały się na nas gromy za rzekome nieokazanie dzwoniącemu szacunku. Proszę jednak zrozumieć, że pomimo pewnego zdenerwowania zachowaniem dzwoniącego, staraliśmy się zachować spokój i odnosić się do niego w sposób możliwie najgrzeczniejszy i najbardziej dyplomatyczny. Zważywszy że nie wyzywaliśmy go od idiotów i innych oryginałów, zarzut o brak szacunku wydaje się bezzasadny.

Kolejna kwestia to to, że Cunrad44 skłamał w kwestii swojego wykształcenia. Cunrad44, pytany wielokrotnie zarówno na antenie jak i w komentarzach o swoje wykształcenie, albo unikał odpowiedzi stwierdzając że „ma to dla niego znaczenie wyłącznie sentymentalne”, albo nie był w stanie w ogóle podać swojego rocznika ani nazwy uczelni (na antenie odpowiedział „chyba rok 1994” – chyba?). W rozstrzygnięciu tej kwestii nieoceniona okazała się pomoc anonków z pewnego forum obrazkowego, którzy już jakiś czas temu, jak to określają, wystalkowali Cunrada44 i ustalili jego nazwisko (a muszę wam powiedzieć, że w temacie stalkowania i wyciągania Bóg wie skąd danych osobowych owe anonki wydają się mieć możliwości ograniczone jedynie wyobraźnią) – a od tego prosta droga do znalezienia jego licznych kont w Internecie, między innymi profilu na GoldenLine.pl, na którym „pochwalił” się swoim „wykształceniem” i nawet podał nazwę uczelni:

http://www.goldenline.pl/albert-jacher/

Na wypadek, gdyby postanowił tę kompromitującą go informację usunąć, pozwolę sobie skopiować sekcję „Edukacja”:

Edukacja

Lekarski, magisterskie
Akademia Medyczna im. Piastów Śląskich we Wrocławiu
maj 1994 – czerwiec 1994 (przez 2 miesiące)

Dwa miesiące, i to nawet nie wiadomo czy całe. W innych miejscach, między innymi w komentarzach na Paranormalium, twierdził że studiował pół roku. Tak więc nie dość że usiłował wyforsować swoją wersję zdarzeń, przyznając się wcześniej do niewiedzy w temacie, to jeszcze próbował nas okłamać w kwestii swojego rzekomego wykształcenia medycznego. Albert Jacher vel Cunrad44 Jesus Antichristos Spas (czy jak on tam się pisze) twierdzi, że wykonywał niegdyś zawód lekarza – co jest interesujące, zważywszy na fakt że wystudiowanie raptem dwóch miesięcy (zakładając że informacja z GL jest prawdziwa), według mojej skromnej wiedzy, nie uprawnia jeszcze do posługiwania się tytułem lekarza.

Bez komentarza natomiast pozostawię żenadę, jaką Cunrad44 odstawił na swoim blogu pięć dni po naszej debacie, organizując ponad sześciogodzinną (!) „kontrdebatę”, w której czepiał się totalnie nieistotnych szczegółów i rozbierał nasze wypowiedzi na czynniki pierwsze, usiłując podratować swoją reputację i wykazać „niekompetencję dysputantów z Radio Paranormalium”. Znów wypada podziękować przy tym anonkom z pewnego forum obrazkowego, za to, że dzwoniąc w trakcie jego pożalsięboże „kontrdebaty” sprowadzały go na Ziemię…

Tags: , , , , , , , , , , , , , , ,

piątek, Marzec 25th, 2016 Bez kategorii Brak komentarzy

Moje nadzieje wobec nowego prezydenta

Dawno nic nie pisałem. Właściwie to wiele ciekawego się nie dzieje, poza tym że udało mi się obronić pracę licencjacką, która okazała się na tyle rewelacyjna że recenzent przyznał mi za nią 24 punkty. A więc ocena celująca.

Poza tym, że tak powiem, stara bieda – cały czas jestem aktywny w Internecie, głównie w mediach związanych z tematyką paranormalną, ezoteryczną, konspiracyjną, itd. I tak samo cały czas piszę i tłumaczę artykuły, najczęściej siedząc w autobusie z tabletem na kolanach (nie, nie lubię marnować czasu na podziwianie za oknem scrollingu krajobrazu).

W międzyczasie obserwuję, co się dzieje na polskiej scenie politycznej. I tu również stara bieda – Duda (na którego w końcu zagłosowałem, znalazłszy JEDEN – słownie JEDEN argument za oddaniem głosu na KTÓREGOKOLWIEK z kandydatów, a mianowicie obietnicę wzięcia za łeb banderowców ukraińskich) już wycofał się z niektórych swoich obietnic wyborczych, przede wszystkim z obietnicy powrotu do poprzedniego wieku emerytalnego.

Nie ufajcie politykom z ekipy zasiadającej w parlamencie od 1945 roku aż do teraz. Po prostu nie ufajcie – bo zawsze nas wszystkich dymali, dymają i dymać będą aż do końca swoich dni. Im chodzi tylko o jedno, mianowicie o władzę i pieniądze.

Mam tylko nadzieję, że choć raz wybrany prezydent wywiąże się z choćby jednej obietnicy, którą złożył swoim wyborcom. Może wreszcie skończy się lizanie dupy Petro Patroszence i masowe ściąganie Ukraińców do Polski. Może wreszcie ruszy coś w kierunku zaprzestania zakłamywania prawdy historycznej. Może…

Tags: , , , , , , , , , , ,

środa, Czerwiec 24th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Ban za racjonalizm – czyli z facebookową głupotą nie wygrasz

Uwaga, uwaga, ta notka prawdopodobnie będzie przypominała jęk dziecka Neostrady krzyczącego „łeeeee te gupie ludzie blokli mnie na fejśe, jak tó tera rzyć” 😉

No tak, zablokowano mnie. Nie mam tu jednak na myśli blokady na wysyłanie czegokolwiek osobom spoza listy znajomych. Otóż zablokowano mi dostęp do większości grup o tematyce paranormalnej, ufologicznej, ezoterycznej i innych.

A za co ta blokada? Za zbyt racjonalne podejście do poruszanych na grupach tematów (sic!).

Jak wiadomo, na Facebooku jest już praktycznie wszystko. Można zakładać strony (zwane fanpage-ami), urządzić sobie na profilu bloga (funkcja Notatki), wysyłać wiadomości, wgrywać filmy, zakładać grupy tematyczne, itd. I właśnie z ostatniego wymienionego dobrodziejstwa pewnego dnia zapragnąłem zacząć radośnie korzystać, zapisałem się więc do grup „paranormalnych”, licząc na ciekawe dyskusje z ludźmi na poziomie…

No więc właśnie… wziąłem i się przeliczyłem… to znaczy, hm… nie żeby byli tam sami „paranormalni fanatycy” dopatrujący się duchów czy NOL-i w każdej jednej kropce. Sensownych ludzi, myślących bardziej racjonalnie, również można tam spotkać. Niestety jednak, „paranormalni fanatycy” zdecydowanie w tych grupach dominują.

Weźmy na przykład taką sytuację. Jest sobie dziewczyna o imieniu Emilia i nazwisku przywodzącym na myśl ulubione warzywko, z lubością chrupane przez króliki i inne szkodniki. Emilia udostępnia na grupie zdjęcie. Na zdjęciu praktycznie nic nie widać – przedstawia ono wyłączony telewizor stojący w zaciemnionym pokoju, zaś jasność zdjęcia zostaje dodatkowo „ubita” przez ustawioną centralnie na środku kadru lampkę, stojącą obok TV. Do zdjęcia dopisana jakaś głodna historyjka pod tytułem „koleżanka chciała żebym jej wysłała zdjęcie lampki obok zgaszonego telewizora, bo jej się pochwaliłam że taką mam, a ona mi potem napisała że widzi na nim ducha”.

Już w samej historyjce ja i parę innych bardziej rozgarniętych osób dostrzegło słabe punkty. Po kiego grzyba tej koleżance było zdjęcie włączonej lampki? Czyżby koleżanka mieszkała w Korei Północnej i sama takowej wypasionej światłodajki nie posiadała? No i po co chwalić się komuś, że ma się lampkę?

W komentarzach rozwija się emocjonująca jak bitwa w „Klanie” dyskusja pod tytułem „ktokolwiek widzi, ktokolwiek wie” – wpisy w stylu „tam na lewo od telewizora coś jest, to musi być duch, aaaaa <orgazm><orgazm><orgazm><ciężkie palpitacje serca>” i pełno zrzutów ekranu z pozaznaczanymi wszelkimi kropkami i pyłkami, które „układają się w twarz”.

No właśnie, twarz! No ludzie, bez jaj, tam widać czyjś ryj! Aaa, tam jez dóh! pszerarzajoncy wjelki dóh!!!!!!111jedenjedenjeden

Takie zjawisko zostało już dawno jednak wyjaśnione – a nazywa się ono pareidolia. Piszę więc komentarz, w którym wyjaśniam, że na zdjęciu nie ma nic paranormalnego, najprawdopodobniej jest to zwykły pyłek lub drobinka wilgoci. Komentarz jednak, jak można się domyślić, nie spodobał się ani Emilii „tam jez dóh” Marchewce ani przytakującym jej „paranormalnym fanatykom”. Rozpoczęła się ostra „bitwa na argumenty”.

Ja i racjonaliści kontra „paranormalni fanatycy”. Racjonaliści w sposób możliwie najbardziej kulturalny i stonowany sypią argumentami i zwracają uwagę na nietrzymajace się kupy elementy przekazanej przez Marchewkę historii. „Paranormalni fanatycy” zaś wytaczają działa i odpowiadają tekstami w stylu „jak można nie widzieć, że tam jest duch”, „przecież oczywiste że TAM COŚ JEST”, „to nie może być pyłek” (no bo skoro Emilka napisała, że jej koleżanka twierdzi, że to chyba duch, to przecież pewna pewność, że to MUSI BYĆ duch, prawda?), i tak dalej. Po prostu dyskusja na poziomie… w pewnej chwili do konwersacji dołączyła pewna starsza pani, pisząc (do racjonalistów oczywiście) wiadomość nakazującą „więcej szacunku i kultury”. Myślałem, że puszczę w stronę babiszona salwę śmiechu i śmiechem babę ukatrupię 😉

Nie wiem niestety (chociaż może to i lepiej…), jak cała konwersacja się zakończyła, gdyż panna Marchewka zablokowała mnie i pozostałych racjonalnie myślących dysputantów.

Podobnych „dyskusji na poziomie” było więcej. Racjonalizm kontra głupota, paranormalny fanatyzm i ograniczenie umysłowe.

Aż tu nagle pewnego dnia… bum! Tu blokada, tam blokada, kurdebele co się dzieje, kura gdacze, kogut pieje… poblokowano mnie na większości grup o tematyce paranormalnej. Razem ze mną wylecieli z nich wszyscy bardziej racjonalnie myślący. Czyli wszyscy, którzy na zdjęciach pyłków i innych syfów ośmielili się nie zobaczyć ducha. Ignora wlepili mi również administratorzy tychże grup, których miałem (jak widać wątpliwą) przyjemność gościć na swojej liście znajomych.

Zapisywanie się do takich grup i udzielanie się na nich to w większości przypadków niestety strata czasu. Najczęściej zakładają je i w całości tworzą ludzie nieakceptujący odmiennych opinii. Jeśli ktoś zamieści na grupie jakiś „paranormalnie wyglądający” materiał, masz prawo się z nim tylko zgodzić, w przeciwnym wypadku cały sztab ograniczonych umysłowo „dorosłych ludzi” zmiesza Cię z gównem, po czym myślący tak samo jak oni administrator wyrzuci Cię z grupy i zablokuje dostęp. Z ludzką głupotą nie wygrasz…

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

niedziela, Wrzesień 21st, 2014 Bez kategorii Brak komentarzy

Odparanormalnić kryptozoologię!

Jedną z kompletnie dla mnie niezrozumiałych rzeczy jest to, dlaczego kryptozoologię (nauka o nieznanych gatunkach zwierząt) z jednej strony przedstawia się jako naukę z prawdziwego zdarzenia, a z drugiej wrzuca się do jednego worka z UFO, Trójkątem Bermudzkim, teoriami spiskowymi i w ogóle zjawiskami paranormalnymi. W ogóle świat badaczy podzielił się na jakieś takie dwie grupy – jedni głoszą, że kryptozoologia jest nauką, i rzeczywiście w swoich badaniach stosują czysto naukowe metody, inni zaś usiłują z kryptozoologii zrobić kolejną paranormalną dziedzinę podobną do ufologii. Uważam, że ci drudzy popełniają ogromny błąd, ponieważ w moim mniemaniu takie działanie stanowi kaleczenie niezwykle interesującej dziedziny naukowej o szerokich horyzontach poznawczych.

Niestety, takie podejście większości społeczeństwa do tematu bierze się między innymi z tego, że na stronach o tematyce ufologicznej i ogólnie paranormalnej znajdują się najczęściej działy poświęcone kryptozoologii, przez co ludzie – szczególnie ci, którzy wszystko, co ma w nazwie „paranormalne”, uważają za gówno warte bzdury – kojarzą kryptozoologię ze zjawiskami paranormalnymi, UFO i kosmitami. Dochodzi już przez to do takich sytuacji, jak kiedyś na Paranormalium, gdzie w dość długim temacie o chupacabrze zaczęły się pojawiać tekściory o tym, że chupa przyleciała z kosmosu, jest jakimśtam reptilianem, strzela laserami i pluje kwasem solnym. Wtedy pierwszy raz zacząłem żałować, że założyłem na Paranormalium dział „Kryptozoologia”, i niestety zdałem sobie sprawę, że popełniłem w tym względzie błąd (dlatego użytkowników zainteresowanych kryptozoologią i pytających o nowe artykuły z tej dziedziny na Paranormalium przekierowuję do KryptoZoo – ponieważ działu kryptozoologicznego na Paranormalium już dawno nie rozwijam, a wręcz jak się tylko da okrajam go do minimum; dla userów zainteresowanych tą dziedziną KryptoZoo jest bardziej odpowiednim serwisem, poświęconym stricte kryptozoologii).

Na innych paranormalnych forach jest niestety nie lepiej. Przoduje pod tym względem Nautilus, gdzie redakcja przedstawia jakieś swoje wyssane z zielonego palca bzdurne teoryjki, a użytkownik ma jedno prawo – zgodzić się. Jeśli ktoś się nie zgodzi, albo gorzej – skrytykuje FN, to najczęściej leci ostra reprymenda, ostrzeżenie albo od razu blokada konta. Również na Paranormalne.pl można się dowiedzieć, że wiele kryptyd przybyło z kosmosu, by nas sterroryzować i przessać aż do kości nasze owieczki, kózki i inne zwierzątka…

O zachodnich forach paranormalnych to już lepiej w ogóle nie wspominać.

Dlatego jestem zdania, że zamiast tworzyć na forach paranormalnych działy o kryptozoologii, powinno się tworzyć oddzielne strony poświęcone tej tematyce. Fajnie by było, gdyby zespoły badające sprawy paranormalne połączyły siły i stworzyły jedną czy dwie duże strony o tematyce stricte kryptozoologicznej – tak żeby ludzi zainteresować tą tematyką i wyciągnąć ją z „paranormalnej dziury”, w jaką wpadła. Istnienie kilku takich stron stanowiłoby świetną motywację dla tworzących je zespołów do pisania wyczerpujących tematy kryptyd rzetelnych artykułów.

Ale niestety, jest raczej mało prawdopodobne powstanie choćby jednej takiej strony – „bo nie będziemy współpracować z konkurencją”… każdy sobie rzepkę skrobie. Smutne.

Tags: , , , , , , , , , , , , ,

niedziela, Lipiec 18th, 2010 Bez kategorii 1 komentarz

„Masz zamknięty umysł, niegodziwcze!” – czyli słów kilka o internetowych ekspertach od niczego

Zjawiskami paranormalnymi interesuję się już od dzieciństwa. Zaczęło się w czasach, gdy o Internecie najstarsi górale nie słyszeli – sięgałem wówczas po książki Lucjana Znicza, Arnolda Mostowicza, czasem też po prasę ezoteryczno-paranormalną. Była to fascynująca lektura – autorzy podchodzili do poruszanych przez siebie tematów z możliwie największym profesjonalizmem. Dążyli do wyjaśnienia opisywanych spraw, unikając przy tym podsuwania czytelnikom teorii wziętych „z powietrza” i usilnego wmawiania ludziom, że to, w co do tej pory wierzyli, to bzdura.

Wiele lat później powstał Internet – medium umożliwiające dotarcie do czytelnika w niewiarygodnie szybki sposób i stwarzające niepowtarzalną możliwość wymiany poglądów na grupach dyskusyjnych, a później – tysiącach for internetowych.

Internet jednak „przytaszczył” ze sobą pewien problem. Jest nim mianowicie trudność w zweryfikowaniu większości podawanych za jego pomocą informacji oraz łatwość w kreowaniu fikcyjnej osobowości i udawania kogoś, kim się tak naprawdę nie jest. Niezwykle trudno jest na przykład stwierdzić z pewnością, czy obserwacja UFO na drugim końcu świata naprawdę miała miejsce, czy może ktoś przypadkiem robi nas w bambuko, oraz czy osoba podająca się za znawcę i eksperta w danej sprawie naprawdę nim jest.

Dość znany przykład „udawanej osobowości naukowej” mieliśmy na anglojęzycznej Wikipedii, gdzie kilka lat temu jeden z najbardziej zaangażowanych użytkowników przyznał się, że tak naprawdę nie jest „doktorem na uczelni XXX” i że tylko „przykleił” sobie DR przed nazwiskiem.

Żeby jednak zdobyć w Internecie poważanie, wcale nie trzeba sobie doklejać do nazwiska tytułu naukowego…

Przeglądając zasoby Internetu, współtworząc jego małą cząstkę (administracja Paranormalium i moderacja na forum paranormalne.pl) i poznając możliwości, jakie ze sobą niesie to niepospolicie szybkie medium wymiany informacji i poglądów, zauważyłem zjawisko co najmniej niepokojące. Jest nim mianowicie łatwość, z jaką można zdobyć w nim uznanie i „renomę”. Wystarczy przecież zarejestrować się na takim czy innym forum internetowym o tematyce, w której wydaje ci się (tak, WYDAJE), że jesteś obeznany, i że owo obeznanie (pozostające często tylko obeznaniem w cudzysłowie) pozwala ci brać udział w dyskusjach i zakładać kolejne tematy. Teraz wystarczy, że ktoś się z tobą zgodzi – najlepiej kilka osób. Po jakimś okresie udzielania się na forum (często udzielaniu się towarzyszy zbieranie „punktów reputacji” czy jakiejś innej wirtualnej nagrody za aktywność, przyznawanej przez użytkowników) zaczynasz uchodzić za eksperta.

A, jeszcze taki szczegół – profil na YouTube mile widziany, obowiązkowy wręcz! Wszak swoje tezy trzeba czymś poprzeć – najlepiej filmikiem zawierającym jakąś animację, grafikę, nagranie wideo, etc. Tak, żeby przyciągnąć uwagę dyskutujących w możliwie największym stopniu.

Na tym etapie pisania coraz bardziej wydaje mi się, że ten tekst zamieni się za chwilę w kolejny artykuł o dezinformacji – ale przecież często w taki właśnie sposób działają dezinformatorzy, zwykle nie zdający sobie sprawy ze szkodliwości swojej działalności i mający mylne przeświadczenie o własnej nieomylności.

Teraz szybkie spojrzenie na najpopularniejsze polskie fora o tematyce około- i paranormalnej. Jednymi z najczęściej poruszanych tematów są te o Nowym Porządku Świata, ataku na World Trade Center oraz te o supertajnej amerykańskiej broni HAARP. Wszędzie trafisz na tematy o tym, że rząd USA czy tajny Klub Bildeberg próbują przejąć władzę nad światem, że w WTC podłożono bomby, a Usama Ibn Ladin jest niewinny, a ostatnio – że przyczyną tragicznych w skutkach trzęsień ziemi w Chile i na Haiti jest supertajna amerykańska broń HAARP, która jest tajna (a może i nie), swoim działaniem łamie prawa fizyki, a wszyscy, którzy o niej wiedzą (oh, pardon! WIEDZIELI), już dawno wąchają kwiatki od spodu.

Jednym z dłużej utrzymujących się przy życiu gorących tematów była sprawa komety Schwassmann-Wachmann 3, która w 2006 roku podzieliła się na fragmenty, a jeden z nich – kawał kosmicznego śmiecia wielkości ciężarówki – miał uderzyć w Ziemię. Temat podchwycił Eric Julien, były francuski kontroler wojskowy. Gość ów założył stronę internetową zatytułowaną „Jak przeżyć 26 maja 2006 roku”, na której publikował kolejne, coraz to dłuższe artykuły i przedstawiał obszerne analizy mające potwierdzać „nieuchronną katastrofę, która może zrujnować życie na Ziemi”. Pomogło mu w tym wiele osób, które uwierzyły w prezentowane przez niego rewelacje i nawet tłumaczyły na inne języki treści umieszczane przez Juliena (również na język polski). Rozpętała się, można by rzec, ogólnointernetowa wrzawa, która na chwilę przyćmiła nawet rewelacje o roku 2012 prezentowane przez Patricka Geryla!

Minął 26 maja 2006 roku. Dzień jak co dzień, nic specjalnego. Mijały kolejne dni. I nic, jedno wielkie nic. Forum na stronie Erica Juliena powoli traciło użytkowników. I nagle – ejże, co się dzieje? Forum zostało shackowane! Parę godzin później okazało się, że jakiś cieć malinowy usunął z niego wszystkie posty. Ktoś próbuje ukryć prawdę i nie dopuścić do tego, by ludzkość dowiedziała się o nadchodzącej zagładzie! Tylko kto by tego chciał? Czyżby rząd USA, a może tajny klub Bilderberg? Takie i podobne podejrzenia sprawiły, że sprawa komety Schwassmann-Wachmann 3 (która już dawno ominęła Ziemię, nie czyniąc jej większej szkody) znów odżyła – na szczęście, tylko na chwilę, by w końcu ucichnąć.

Podobnie ma się sprawa z filmami udostępnianymi w serwisach typu YouTube – masa tekstu, zbliżenia, zwolnienia, strzałeczki, kropeczki, animacje, fachowe pojęcia, itd. Często zdarza się, że autor filmiku czy jakiegośtam innego materiału przytacza w nim wszystkie ewentualne wątpliwości, jakie przyjdą mu do głowy, po czym każdą z nich usiłuje rozwiać. Wszystko po to, by przekonać oglądającego i uczestniczącego w dyskusji do stawianych przez autora stwierdzeń. Użytkownicy często jarają się tym, co widzą i czytają, i nabierają przekonania, że ktoś przekazuje im pilnie strzeżoną tajemnicę.

Masz zamknięty umysł, niegodziwcze!

Co jest szczególnie denerwujące to to, że tacy „poszukiwacze prawdy” często operują dużą ilością pojęć naukowych, których – jak się później okazuje – sami nie rozumieją. Zupełnie jak w pewnym śląskim dowcipie, w którym sztygar przychodzi do górników i prawi im homilię pod tytułem: „Suchejcie górniki, te kiere mie rozumiom to som ludzie inteligentne, a te co mie nie rozumiom to mie mogom w dupa pocałować i vice versa!”. Często osoba naprawdę obznajomiona z poruszaną tematyką, ujrzawszy dzieło „poszukiwacza prawdy”, puka się w czoło, stwierdzając ze zgrozą, że delikwent nie posiada nawet elementarnej wiedzy na temat tego, o czym pisze.

Tacy ludzie, o ile udzielają się na forach od dłuższego czasu i zgadza się z nimi całkiem spora grupa użytkowników, po pewnym czasie zaczynają uchodzić za ekspertów. Z czasem zakładane przez nich tematy zaczynają być coraz dłuższe i zawierać wykresy, analizy, wyjaśnienia, dlaczego tak a nie inaczej, pojawia się w nich również bardzo dużo naukowego i pseudonaukowego slangu i określeń typu „nauka sprzed kilku lat jest przestarzała” bądź „najnowsze odkrycia są ukrywane”. Wszystko po to, żeby tekst był długi i brzmiał mądrze, gdyż wówczas szansa na przekonanie do swoich racji zwykłego chlebojada niepomiernie wzrasta.

Pojawia się odpowiedź. Zawiera jakieś wątpliwości. Alarm, alarm, potrzebna interwencja! Autor tematu więc odpisuje i wszelkie wątpliwości usiłuje rozwiać. Pojawiają się kolejne odpowiedzi, dyskusja się rozwija. Ktoś przytaknie, ktoś coś potwierdzi „na podstawie własnych doświadczeń”, ktoś stwierdzi, że „jest ok., ale…”. Generalnie do tego momentu większość dyskutujących zgadza się z autorem tematu.

Nagle jednak pojawia się element wielce niepożądany – osoba, która ośmiela się wyrazić zdanie zgoła odmienne od tego wyznawanego przez „eksperta” i „poszukiwaczy prawdy”. Przedstawia swoje wątpliwości, wytyka „ekspertowi” błędy, pomyłki, prostuje jakieś informacje. Często ów „element” ma rację w danej sprawie lub przynajmniej jest bardziej od „eksperta” obeznany w poruszanym temacie.

W odpowiedzi na „wybryk” „elementu” „ekspert” i „poszukiwacze prawdy” przypuszczają atak. W ruch lecą ostre słowa, a niejednokrotnie wręcz inwektywy i wulgaryzmy, a „element” dowiaduje się, że ma zamknięty umysł, jest głupi, nic nie wie i wierzy w „oficjalną (czytaj: kłamliwą jak szlag) wersję wydarzeń”. No, może jeszcze tego, że ma nadmuchane ego i ze swoim poziomem wiedzy (która w opinii „eksperta” jest „brakiem elementarnej wiedzy”) powinien spadać na drzewo i banany prostować.

Ogólnie rzecz ujmując, jeśli jesteś takim właśnie „elementem”, który naprawdę coś wie i chce wnieść do dyskusji coś nowego, to jeśli trafisz na forum opanowane przez jednego lub kilku „ekspertów”… to zginiesz marnie, przytłoczony masą pseudoargumentów i obrzucony stekiem „mądrych” bzdur…

Sytuacja wygląda podobnie w przypadku wielu blogów i stron internetowych. Tu również właściciel może dowoli publikować stworzone przez siebie treści i wyrosnąć na „eksperta w dziedzinie”, tworząc przy tym wrażenie, że przekazuje czytelnikom pilnie strzeżony sekret, za ujawnienie którego grożą poważne konsekwencje. Właściciel bloga ma w ręku również przepotężne narzędzie – panel do moderowania komentarzy. Jeśli któryś komentarz się nie spodoba, można go usunąć lub zedytować. Można go też zatwierdzić – najwyżej autor bloga bądź też jego czytelnicy zjadą autora takiego komentarza jak psa.

Sztuka filtrowania bzdur

Pisząc ten artykuł, bynajmniej nie mam zamiaru dyskredytować tych, którzy udzielając się na forach dyskusyjnych i stronach internetowych przekazują naprawdę wartościową wiedzę, popartą solidnymi argumentami, i są naprawdę obznajomieni z poruszaną tematyką. Takich osób – dzięki Bogu! – jest naprawdę sporo i chwała im za to, co robią.

Niestety, ich praca spotyka się z zainteresowaniem dużo rzadziej, niż „dokonania” „ekspertów” piszących o teoriach spiskowych i „ukrywaniu prawdy”. Zwykle dyskutant naprawdę mający pojęcie na dany temat jest w dyskusji pomijany, gdyż prezentowane przez niego poglądy i treści mijają się z tym, w co wierzy większość użytkowników. For, na których ta sytuacja jest zgoła odmienna, jest niestety niewiele – najczęściej są to fora, które spokojnie można nazwać elitarnymi z uwagi na mniejszą popularność i małą ilość piszących na nim użytkowników. Fora dużo popularniejsze oblegane są zwykle przez „neokidziarnię”, która „prawdę” prezentowaną przez „ekspertów” przyjmuje za dobrą monetę, a wszystko, co stoi w sprzeczności z ową „prawdą” (nawet jeśli są to dobrze ugruntowane fakty), stanowczo odrzuca.

Przeglądając strony i fora dyskusyjne, szczególnie te najpopularniejsze, musimy umieć oddzielić prawdę od „prawdy”. Nie wolno nam przyjmować wszystkiego za pewnik. Filtrowanie oczywistych bzdur to w Internecie sztuka niełatwa, gdyż często dajemy się zwieść osobom wymądrzającym się na jakiś temat, o którym tak naprawdę nie mają zielonego pojęcia. Warto, w miarę możliwości, zajrzeć do fachowej literatury i w ten sposób sprawdzić, czy autorzy czytanych przez nas treści w ogóle wiedzą, o czym piszą – najczęściej tylko w ten sposób uda nam się oddzielić prawdę od „prawdy” i wyłowić z internetowego morza informacji rzeczy naprawdę ciekawe, dobrze ugruntowane i warte uwagi.

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

piątek, Kwiecień 16th, 2010 Bez kategorii 2 komentarze

Zgnoić!!! I ch*j.

Tak. Zgnoić i ch*j. Tak krótko można opisać taktykę stosowaną na forum nieznane.pl

Było to kiedyś porządne forum… forum o zjawiskach paranormalnych, gdzie dyskutowali prawdziwi pasjonaci tej tematyki. Dyskusja stanowiła prawdziwą przyjemność tak dla mózgu, jak i dla duszy – nikt nikogo nie obrażał, nie wyzywał od psów, nie dawał warnów „za ch*j”, słowem – cud, miód i orzeszki.

Z czasem jednak poziom dyskusji na nieznane.pl zaczął spadać i tak powolutku spadał… było jednak jako tako znośnie. Ale do czasu.

Razu pewnego, gdzieś z rok z hakiem temu, ktoś na forum zapuścił plotkę – podobno miałem na profilu jakiejś laski na naszej-klasie walnąć smacznisty komentarz o „dawaniu dupy”, który to komentarz miał następnie zagrozić otrzymaniem przez panienkę tak zwanego kosza od jej chłopaka.

Sprawa została wyjaśniona, żadnego komentarza nie było (bo i po co miałbym komuś pisać takie pierdoły? mam ważniejsze i ciekawsze sprawy na głowie), wszystko niby było ok.

No właśnie, NIBY. Bo temat nigdynienapisanego komentarza natychmiast podchwycił pewien user zwany Synthetic. Wszyscy już temat zakończyli – a on z uporem maniaka ciągnął go nadal. Mocno mnie to zdziwiło, bo jeszcze niedawno prowadziliśmy normalne konwersacje, na poziomie, jak dorosły facet z dorosłym facetem. A tu wielka odmiana – wystarczyła zwykła plotka, którą Synthetic podchwycił po to, by prowadzić ze mną wojnę jak Kaczor z Tuskawką o dziadka w Wehrmachcie.

Widząc, że próby tłumaczenia Syntheticowi czegokolwiek przypominają rzucanie grochem o ścianę, zakończyłem dyskusję w temacie. Ze strony mojej i innych użytkowników temat „zdupczonego komentarza” był zakończony, ale Syntheticowi jak widać było mało, gdyż w dalszym ciągu chciał o tym pisać. Gdy w końcu w innym temacie zwróciłem mu uwagę, że jest zwykłym chamem, który niszczy reputację forum niezanne.pl, sformułował odpowiedź, którą mozna porównać do wrzasku rozwydrzonego małego drecha na osiedlu, krzyczącego bede se k*rwa gadał co se k*rwa bede chciał i ch*j mi k*rwa zrobisz!!! (Synthetic co prawda nie „pierd*lił k*rw ch*jami”, ale tak mniej więcej można opisać jego wypowiedzi pod moim adresem)

Widząc, co się dzieje, przestałem się udzielać na forum nieznane.pl, w dalszym ciągu jednak obserwowałem przebieg wydarzeń. Zauważyłem po jakimś czasie odpływ co lepiej wychowanych użytkowników przy jednoczesnej wzrastającej ilości rozwydrzonych neokidów. Za jakiś czas, w wyniku ogłoszonych wyborów, nowym administratorem został… nie kto inny, jak Synthetic właśnie. I to chyba przyczyniło się do ostatecznego upadku forum nieznane.pl, gdyż po jakimś czasie w ogóle przestali się nawet logować dwaj pozostali admini (!).

Co się stało później, było do przewidzenia – Synthetic zgromadził wokół siebie armię popleczników reprezentujących w większości podobnie jak on niski poziom wychowania.

Całkiem niedawno użytkownik devic założył temat pod tytułem „Straho, Ivellios… oraz inni” (Straho był kolejnym użytkownikiem, na którego Synthetic i jego świta najwyraźniej się uwzięli – bo jechali po nim jak po kundlu), w którym napisał:

Rozumiem, że w shoutboxie temat zginie w odmętach innych wypowiedzi aż w końcu nie będzie widoczny. Zatem czemu tutaj nie mieliby się użytkownicy udzielić? Myślę, że kwestia jest niezwykle ciekawa ze względu na (jakby nie patrzeć) pospolitą reakcję otoczenia. Jakkolwiek w przypadku Straho to, w pewnym sensie, potrafię zrozumieć zaszczyt zmieszania z błotem przez niektórych. Ale Ivellios? Co on takiego zrobił? Być może naraził się komuś i w efekcie potrzebna była odpowiednia reakcja? Zastanawiają mnie wasze odpowiedzi (o ile macie zamiar je w ogóle udzielić).

Odpowiedź Synthetica:

Taki temat jest… głupi? Zaraz się zlecą pieski Iv*****a (albo już się zleciały), czy też on sam i będzie niepotrzebna afera. Ja osobiście nie lubię obojga za to, że są porównywalnymi – nazywajmy rzeczy po imieniu – półgłówkami. Nie toleruję takich ludzi i tolerował nie będę. Ludzie GŁUPI, zachowujący się chamsko mają ode mnie mentalnego bana na „dzień dobry”, ale nikt nie zabroni mi się z nich śmiać 🙂

(taaak, mój nick trzeba było wyciąć!)

Yasashii napisał, co następuje:

Ja pozwolę sobie dodać że sam doświadczyłem niemiłych rzeczy od strony Ivelliosa i cieszę się że w końcu znalazłem jedyną chyba stronę o zjawiskach paranormalnych na której nie zapuścił on jeszcze swojego żurawia. Na innych stronach zawsze on jest i zawsze go wszyscy słuchają jak boga jakiegoś. Koleś stoi na czubku świata zjawisk paranormalnych. Dlaczego? bo na innych stronach rządzą durnie ot co.

Synthetic:

A na niektórych rządzi on sam, pamiętaj.
A „zapuszczać żurawia” to ja mu tu nie pozwolę, niech sobie siedzi w tych swoich pieleszach i pielęgnuje swój dziewiczy wąs, który niektórzy już widzieli

devic:

Cytat:
„Taki temat jest… głupi?”
Niby dlaczego? Zupełnie niepotrzebny?

Cytat:
„albo już się zleciały”
Nazywasz mnie „pieskiem”? Słodkie.

Cytat:
„są porównywalnymi – nazywajmy rzeczy po imieniu – półgłówkami.”
To niezbyt mi mówi dlaczego spotkali się oni z takim ‚odzewem’. Ja również mogę nazwać cię człowiekiem mądrym a i argumentów nie podać.

Cytat:
„ale nikt nie zabroni mi się z nich śmiać :)”
Oczywiście, to normalne i zrozumiałe. Raczej.

Cytat:
„Na innych stronach zawsze on jest i zawsze go wszyscy słuchają jak boga jakiegoś. Koleś stoi na czubku świata zjawisk paranormalnych.”
Osobiście nie zauważyłem by w jakikolwiek sposób się wywyższał, ale to też nie przeszkadza w tym by on rzeczywiście tak się zachowywał.
Generalnie ciekawi mnie właśnie Ivellios, cóż on takiego czyni, że na waszych ustach gości zwykle w parze z niepochlebnymi wyrażeniami.

666WalczaK666 dopisał coś o „generalnym przechowywaniu ich wszystkich w dupie”, Synthetic zaś zamknął temat, pisząc po raz kolejny o „pieskach Iv*****a” i kończąc krótkim I nie wracać mi, bo zbanuję.

Pisząc tą notkę bynajmniej nie mam zamiaru się mścić za temat, który jeszcze do niedawna gościł na nieznane.pl, chcę tylko ukazać, co się na tym forum dzieje. Dopóki nie rządził tam Synthetic, było w miarę ok, odkąd jednak przejął na forum władzę, stało się ono siedliskiem internetowej gównażerii najgorszego pokroju, której dewizą jest obrażać, obrażac i jeszcze raz obrażać, a wszelkie zasady i netykietę tam gdzie słońce nie sięga przechowywać. Można do tego dodać: my jesteśmy k*rwa elita, a wszystko inne to ch*j. Użytkownicy nieznane.pl uważają swoje forum za poważne – moim zdaniem nie mozna uznać za poważne forum, na którym wszyscy spamują ile wlezie, a admin, zamiast wprowadzić porządek, tylko spamerom wtóruje.

Nieznane.pl to przykład forum, które, oddane w nieodpowiednie ręce, stoczyło się na dno. Dno i kilometr mułu. Administratorzy innych for, zastanówcie się, zanim przyznacie komukolwiek uprawnienia administratorskie…

I tak zupełnie na koniec. Koffaniusi „nieznanopeelowicze”, skoro uważacie mnie za śmiecia, to dlaczego nagminnie kopiujecie na swój „serwis” i chwalicie sobie moje tłumaczenia i artykuły…? 😉

Tags: , , , , , ,

czwartek, Styczeń 28th, 2010 Bez kategorii 1 komentarz
Paranormalista. Webmaster. Tłumacz. A prywatnie - człowiek. :-)
Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...