dobre programy

Samolubkowa epidemia

Od jakiegoś czasu producenci smartfonów, tabletów, fabletów, lapletów i innych -letów i gadżetów prześcigają się w pomysłach na zarobieniu na ludzkiej skłonności do narcyzmu. Standardem są już montowane w mobilnych urządzeniach przednie kamerki do zdjęć z rączki (zwanych też samostrzałami, samojebkami, samolubkami, selfszotami, itd.). Ostatnio pojawiły się też specjalne kijki do montowania na nich wspomnianych urządzeń, po to aby móc strzelić sobie słit focię z dzióbkiem i udawać, że zrobiła ją wyimaginowana partnerka… (na Dobrych Programach ktoś ostatnio wynalazł genialną nazwę dla tego przyrządu: samojebkij)

To jest jakiś chory znak naszych czasów. Cywilizacja ludzka chyba upada. Gdzie nie spojrzysz, wszędzie jacyś ludzie wrzucają do netu tony zdjęć z rąsi z dzióbkami. Niektórzy robią takie fotki całymi seriami. Takie “samosesje fotograficzne”.

I ten przerażający trend obserwuję również wśród moich znajomych. Niektórzy lecą po bandzie i codziennie wykonują a następnie wrzucają na społecznościówki całe serie samojebek – wszystkie fotki takie same, mina taka sama, dzióbek taki sam, spojrzenie mówiące “weź mnie wyruchaj” takie samo, jedynie tło i ubranie się zmienia.

Jestem po prostu przerażony. Dorośli ludzie, a zachowują się jak nastoletnie narcyzy. To jest jakaś przerażająca zbiorowa obsesja, choroba psychiczna, nie wiem jak to nazwać. W każdym razie niektórzy z takich dzióbkosłitfociowiczów sprawiają wrażenie jakby byli od tego uzależnieni, jak gdyby mieli ze sobą jakiś problem, który doraźnie usiłują rozwiązać poprzez robienie sobie samostrzałów smartfonikiem. Moim zdaniem w wielu przypadkach to się już niestety kwalifikuje tylko do wizyty u psychiatry.

Jedno zdjęcie. O, jest kilka lajków. No to walnę jeszcze jedno. Wooow, ile lajków, ile komciów! Pewnie chcą jeszcze. No to walnę jeszcze jedno. Łokórwęs, ale jestem sławny/sławna/sławne. Strzelę jeszcze z dziesięć, żeby zaspokoić żądze publicz… yyy tfu znajomych… i dać upust swojemu ego i samemu sobie udowodnić, jaki/jaka/jakie to ja jestem piękny/piękna/piękne! Ja pierdut, taki ze mnie okaz pięknoty, łaaaaał! Cóż za gracja, cóż za uroda, cóż za pieprzony seksapil! NORMALNIE ORGAZM JAK CHOLERA! Muszę to uwiecznić! Koniecznie z dzióbkiem! <szczela se tysionc pińcet samojebek i wżóca na fejzbusia>

Ludzie, weźcie się wreszcie ogarnijcie. Wy już nie żyjecie rzeczywistością. Żyjecie Facebookiem i durnymi samojebkami. Wylogujcie się, wyjdźcie na dwór, popatrzcie jak pięknie słońce świeci… i choć raz pokażcie się światu. Ale już bez dzióbka, błagam…

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

niedziela, Marzec 22nd, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Walka z Orange zakończona. And the winner is…

Właśnie dobiegła końca moja ponad czteromiesięczna walka z Orange o anulowanie niesłusznie naliczonej wysokiej kwoty na rachunku za korzystanie z mobilnego Internetu. Sprawę opisywałem szczegółowo w notkach na blogu DP oraz na tym blogu.

Jak dowiecie się z ostatniej notki, wysłałem w końcu skargę do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który następnie zaproponował mediację. Finał sprawy jest taki, że Orange w końcu przyznało, że kwota została naliczona niesłusznie w wyniku błędu w systemie, który nieprawidłowo staryfikował połączenie (a mówiąc dokładniej, jakimś dziwnym trafem zsumował połączenia od 27 listopada do 4 grudnia po czym wrzucił je jako jedno połączenie 4 grudnia o 12:00, zapisując “przekroczenie transferu” o 106 gigabajtów – wcześniej uparcie twierdzili, że “system nie popełnił błędu” i “taryfikacja przebiegła poprawnie”). Przyznali się do winy, elegancko przeprosili, anulowali rachunek z grudnia oraz wszystkie rachunki z okresu trwania blokady windykacyjnej, po czym odblokowali możliwość wykonywania połączeń.

Wszystko fajnie, pięknie, profesjonalnie, tylko rodzą się dwa pytania – dlaczego tak późno, no i dlaczego musiało im w tym pomóc UKE? 😉

Kończąc opisywanie sprawy na blogu DP (obym więcej nie musiał tego robić!), postanowiłem nieco ułatwić życie osobom mającym podobne problemy ze swoimi operatorami i udostępnić wzory pism w oparciu o to, co sam wysłałem do UKE. Pierwotnie sporządziłem je dla mojej znajomej, której podobne cyrki zafundował Plus (pozdrawiam Cię, Miśka :* ). Sam wcześniej szukałem podobnych wzorów, niestety mimo najszczerszych chęci nie udało mi się ich odnaleźć (może źle szukałem? A może po prostu ich w Sieci nie ma), sądzę więc że udostępnione w tej notce gotowe doc’i do wypełnienia mogą okazać się przydatne.

Gdy operator próbuje nabić Cię w butelkę…

Zacząłem od wysłania do UKE skargi na działania operatora w zakresie świadczenia określonej usługi (w moim przypadku Orange Free Net):

skarga do UKE – wzor

Wypełnioną skargę razem z załącznikami wysyłamy do Prezesa UKE w Warszawie listem poleconym, oraz w postaci cyfrowej drogą emailową na adres uke@uke.gov.pl. Odpowiedź na pismo przyjdzie z delegatury UKE właściwej dla naszego województwa.

UKE może zaproponować mediację, dlatego warto zawczasu przygotować sobie wniosek o wszczęcie postępowania mediacyjnego:

skarga do UKE – wzor wniosek o wszczecie postepowania mediacyjnego

(co prawda UKE wysyła w takich przypadkach druczek do wypełnienia, jednak warto napisać go sobie już wcześniej – zaoszczędzimy na czasie)

Wniosek o wszczęcie postępowania mediacyjnego wraz z załącznikami wysyłamy listem poleconym na adres delegatury UKE właściwej dla naszego województwa.

We wzorach druków opisałem wszystkie niezbędne rzeczy, jakie należy w nich zawrzeć – opis sytuacji, z jakich urządzeń korzystamy do łączenia się z mobilnym Internetem, jakie załączniki, itd. Krótko mówiąc, dołączamy wszystko co może się przydać w postępowaniu.

W sprawach podobnych do mojej UKE najprawdopodobniej zaproponuje mediację, warto jednak korespondencję z UKE rozpocząć od wysłania zwykłej skargi – może Urząd postanowi rozwiązać sprawę w inny sposób lub zaproponuje inne rozwiązanie.

W toku załatwiania sprawy, UKE prześle na nasz adres kopie korespondencji z operatorem.

Jeśli ktoś posiada jakieś inne przydatne wzory druków, “których nawet Google nie widziało”, niech śmiało dzieli się nimi w komentarzach – kto wie, kiedy komuś się przydadzą 🙂

Tags: , , , , , , , , , , ,

sobota, Marzec 21st, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Reklamy przerywane filmem

Właśnie przyszedł kolejny taki moment, w którym ucieszyłem się z faktu, że jestem szczęśliwym człowiekiem nieposiadającym telewizora. Oto co podał dzisiaj portal Dobre Programy w newsie dotyczącym nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji:

Dokument w punkcie II.3 zawiera propozycję zmiany brzmienia artykułów 16 i 16a ustawy tak, aby czas jednej przerwy w nadawanej audycji nie przekraczał 15 minut. Z drugiej strony nadawcy będą mieli dużo większą swobodę w kształtowaniu bloków reklamowych, gdyż ma zostać uchylony ustęp 5 artykułu 16, nakładający 2-minutowy limit na materiały autopromocyjne. Limit 12 minut reklam zewnętrznych w ciągu jednej godziny zegarowej pozostanie bez zmian i nadal nie będzie można przerywać niektórych programów, na przykład serwisów informacyjnych. Jeśli zaś chodzi o audycje sponsorowane, zgodnie z art. 10 dyrektywy 2010/13/UE wystarczyć ma jedna informacja o tym na początku lub na końcu audycji, co ma ograniczyć promocję sponsora.

Wnikliwi zauważą, że limit 15 minut przerwy nie oznacza 15 minut na godzinę zegarową. Ograniczenia mówią, że nie można przerywać programu częściej niż co 20 minut i nic nie stoi na przeszkodzie, by na 20 minut audycji przypadało 15 minut reklam innych programów lub innych stacji tego samego nadawcy. Czy naprawdę czeka nas telewizja, w której w ciągu godziny oglądania dostaniemy nawet pół godziny reklam?

Pół godziny reklam!

A co tam, dajmy nadawcom pełną swobodę i wydłużmy maksymalny czas jednego bloku reklamowego do 30 minut – wtedy dwa bloki perfekcyjnie wypełnią pełną godzinę!

Ja już od dawna na szczęście nie posiadam telewizora. Radio właściwie też włączam od święta. Wystarcza mi Internet, w którym znajduję wszystko to, czego potrzebuję z mediów. W Internecie to ja decyduję, czy będę oglądał reklamy (nawet jeśli ich nie blokuję to przecież i tak nie muszę na nie nawet patrzeć), a jeśli tak, to jak długo.

Tags: , , , , , , ,

czwartek, Luty 12th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

“Ciekawe” historie z Orange

Oczekując na jakąś odpowiedź od Urzędu Komunikacji Elektronicznej w sprawie mojej skargi na działania Orange, przeglądam sobie forum tego operatora, komentarze na firmowym blogu oraz wpisy na Dobrych Programach i innych serwisach. Wychodzi na to, że przy niektórych sprawach, mój przypadek jest dość… hm… lajtowy, można powiedzieć.

Na samym forum Orange jest masa skarg od użytkowników, którym operator naliczył na rachunku nie wiadomo za co kwoty idące w tysiące złotych. Tysiąc, dwa tysiące, największa kwota na jaką trafiłem to bodajże jedenaście tysięcy. Część reklamacji została rozpatrzona pozytywnie, część rachunków “rozłożono na pakiety”, część reklamacji odrzucono, każąc abonentom zapłacić te astronomiczne dla nich kwoty.

Na fanpejdżu Orange na Facebooku również można się doszukać “ciekawych” historii. Po długim przeglądaniu zostawionych tam wpisów natknąłem się między innymi na… wpis o tym, jak to operator doprowadził matkę jednego z użytkowników do próby samobójczej!

Oczywiście inna sprawa, ile jest w tym prawdy, a na ile takie historie są zmyślone. Gdyby jednak okazało się, że są prawdziwe, świadczyłoby to bardzo źle o operatorze i jego żądzy wyciągnięcia z ludzi jak największej ilości pieniędzy.

Tags: , , , , , , , , , , , ,

niedziela, Luty 8th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

“Sam sobie narobiłeś bigosu i trujesz dupę innym”

Jak zapewne wiecie, od ponad dwóch miesięcy walczę z Orange o anulowanie niesłusznie naliczonej kwoty na rachunku. Chodzi o przekroczenie transferu o 106 gigabajtów na kwotę ponad 900 złotych, które to przekroczenie miało być spowodowane przez smartfona Sony Xperia E.

Ostatnio jeden z użytkowników portalu Dobre Programy zarzucił mi, że sam sobie narobiłem kłopotu i teraz niepotrzebnie truję innym dupę z powodu moich przygód z operatorem, na które sam sobie rzekomo zasłużyłem.

O co chodzi?

Otóż użytkownik ten twierdzi, że skoro mam na koncie włączoną usługę “Cała Naprzód”, to taryfikacja musiała przebiegać poprawnie, więc naliczenie takiej kwoty na rachunku było jak najbardziej uzasadnione.

Otóż drogi użytkowniku, po pierwsze, tak jak pisałem w swoich notkach na blogu DP, w zdecydowanej większości przypadków z Internetem mobilnym łączę się za pośrednictwem routera Orange Airbox. Urządzenie obsługuje 4G i jest cały czas połączone z siecią 4G, a to powoduje, że spełniam wszelkie warunki aby być objętym promocją “Bez limitu”. Transfer w takiej sytuacji nie powinien być liczony (i nie był – odkąd mam to urządzenie i korzystam z LTE, na bieżąco sprawdzam zarówno licznik w Airboksie jak i stan transferu na stronie operatora, w Orange Online liczba dostępnych gigabajtów na moim koncie od momentu wprowadzenia pod koniec października promocji “Bez limitu” praktycznie nie drgnęła).

Po drugie, operator uparcie twierdzi, że cały transfer 106 gigabajtów został zużyty przez smartfona Sony Xperia E, który – jak przecież pisałem wyraźnie i po polsku w mojej notce – nie ma możliwości technicznych, żeby “uciągnąć” taką ilość danych.

Tak więc gorący apel do wszystkich – zanim coś skomentujecie, najpierw to przeczytajcie uważnie i ze zrozumieniem i pomyślcie, czy wasz komentarz będzie miał w ogóle sens.

Tags: , , , , , , , , , , , , ,

piątek, Luty 6th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy

Czas przetestować Playa!

Z tego co wiem, moja skarga na Orange dotarła już do UKE – przyszło powiadomienie z poczty, że przesyłka dotarła do adresata. Obecnie czekam na dalszy rozwój sytuacji. W międzyczasie “ekspert Orange”, widząc na blogu we wpisach i komentarzach ostrą jazdę po tej firmie oraz opisy przygód zarówno moich jak i innych użytkowników z Orange, uskutecznia na DobrychProgramach słodkie dyplomatyczne pierdzenie pod tytułem “zapraszamy do kontaktu”… żenada.

Ponieważ skończył mi się limit transferu na używanej dotychczas karcie do internetu, postanowiłem porozglądać się za jakimiś ciekawymi ofertami Internetu na kartę. Trafiłem na Playa, zaciekawiła mnie oferta pakietu “bez limitu” za 45 złotych miesięcznie. Co ważne, transfer jest nieograniczony bez względu na to, czy połączenie jest realizowane w 3G czy 4G. Oczywiście najpierw trzeba zakupić sobie starter – uwaga – specjalnie dedykowany do korzystania z Sieci (te startery po kilka złotych w kioskach, Żabkach i innych sklepach są dedykowane do rozmów i SMS-ów).

Już trzeci dzień testuję Internet mobilny z Playa i mogę powiedzieć, że – choć jest to net na kartę – parametry i jakość połączenia są dużo lepsze niż w abonamencie Orange! Szczególnie dobrze widać to po szybkości wysyłania. W Orange wyciągałem 2 megabajty na sekundę, w Playu 3 – a więc o połowę więcej niż u pomarańczowej konkurencji. Nie mierzyłem szybkości pobierania, jednak strony internetowe również ładują się dużo szybciej.

Tak więc gdy tylko skończy się ostatecznie moja przygoda ze złodziejami z Orange, najprawdopodobniej przejdę na ofertę “karcianą” Playa. W chwili obecnej jest to zdecydowanie najlepsza oferta Internetu mobilnego na kartę. Deklasuje konkurencję!

Tags: , , , , , , , ,

piątek, Luty 6th, 2015 Bez kategorii Brak komentarzy