I po wyborach…

Opis można rozszerzyć i dopisać: *żryjcie się i róbcie czystki w gronie znajomych, bo to takie “dojrzałe” i “mądre”… bo ktoś ośmielił się zbojkotować drugą turę wyborów, uznając obu kandydatów za tak samo złych, albo jak już poszedł to zagłosował nie na tego na kogo “trzeba było”… 🙂

Obserwuję zachowania ludzi po wyborach na Facebooku i po prostu przeraża mnie, w jak dużym stopniu ich życiem “rządzi” polityka. Można wręcz odnieść wrażenie, że u niektórych dominuje. Tak bardzo, że są w stanie nawet zakończyć wieloletnie przyjaźnie, widząc że druga osoba popiera “niewłaściwą” opcję polityczną, albo jest “ignorantem” bo nie popiera żadnej. Jak dzieci…

Tags: ,

niedziela, 12 lipca, 2020 Bez kategorii Brak komentarzy

Co mają ze sobą wspólnego Ernesto “Che” Guevara i LGBT?

Kolejny raz widzimy, do czego prowadzi ignorancja. Ale taka już naprawdę totalna i zahaczająca o zwykły debilizm.

Ernesto “Che” Guevara. Kawał skurwysyna, komunista, ludzki śmieć i dziecięca wysraczyna kubańskiej rewolucji.

Walczył z kapitalizmem – po latach trafił na koszulki jako symbol kapitalizmu.

Zsyłał do obozów koncentracyjnych osoby nieheteroseksualne – właśnie został symbolem LGBT… a to za sprawą uczestników parady równości odbywającej się niedawno w Madrycie, którzy radośnie pomalowali na pseudotęczowo (bo tęcza LGBT ma kolorów tylko sześć, a nie siedem) skrzynkę na listy, po czym na koniec umieścili na niej podobiznę wspomnianego komunistycznego srakotłuka.

Tags: , , , , ,

sobota, 27 czerwca, 2020 Bez kategorii Brak komentarzy

Słów kilka o facebookowym wyzwaniu z wrzucaniem zdjęć z dzieciństwa

Parę dni temu skomentowałem na swoim profilu pewien nowy challenge – komentarzem, po którym ze strony niektórych znajomych przeczytałem pojawiającą się często przy tych okazjach głupią gadkę pod tytułem “jak sie niepodoba to pomin posta no jejuuu” czy “we wstawieniu pierdyliarda kurwilionów zdjęć z dzieciństwa na fejsa nie ma nic złego” (pisownia celowa). Komentarz mój do tej głupiej zabawy, potężnie karmiącej algorytmy fejsa kolejną porcją danych o użytkownikach, brzmiał następująco:

“Tak, pewnie, wrzucajcie foty z dzieciństwa, najlepiej całymi gigabajtami, niech Facebook dowiaduje się na wasz temat jeszcze więcej i jeszcze więcej…

W sumie to najbardziej mnie zadziwia, że tej kolejnej głupiej modzie ulegli nie tylko nastolatkowie, ale również ludzie w dużo bardziej zaawansowanym wieku – niby starsi i mądrzejsi, żyją dłużej i wiedzą więcej, mają więcej życiowej mądrości i doświadczenia – a jednak rozdają dane na swój temat jakiemuś amerykańskiemu korpo, o którym wiedzą niewiele, by nie powiedzieć – nic… wielkie korpo, które przez afery z naruszaniem prywatności użytkowników i z podejrzanym wykorzystywaniem danych na ich temat ma w sieci tak nieprawdopodobny smród, że większego smrodu już chyba nie można mieć.

Co jeszcze wyślecie Facebookowi? Numer buta, fiuta, długość i średnicę? Całe albumy rodzinne najlepiej zeskanujcie i wrzućcie, jak szaleć to szaleć…

Chociaż właściwie to nawet i bez tego niektórzy skrupulatnie fotografują całe swoje życie i karmią nim algorytm dopasowujący reklamy do ich preferencji (którymi to danymi zresztą żywi się cała masa innych, zarówno facebookowych jak i nie-facebookowych, inwigilujących wynalazków).

Opamiętajcie się, ludzie, zachowajcie dla siebie jakąś resztkę prywatności. Nie wiecie przecież, gdzie te dane tak naprawdę lądują i czy gdzieś nie wyciekają, i kto oraz w jakim celu jeszcze je wykorzystuje.”

A dzisiaj, co ciekawe, sam Facebook na wallu poczęstował mnie takim oto ciekawym linkiem… 🙂 Nie żeby mnie to jakoś specjalnie zaskakiwało, wszak wiadomo od dawna, że wszystko co ląduje na serwerach Facebooka podlega dokładnej analizie przez cukierbergowskie algorytmy…

https://ithardware.pl/aktualnosci/wyzwanie_10_year_challenge_sluzy_trenowaniu_systemow_rozpoznawania_twarzy-8413.html

Tags: , ,

niedziela, 22 marca, 2020 Bez kategorii Brak komentarzy

Błąd na Facebooku powoduje ujawnienie danych osób zarządzających fanpejdżami

Ciekawy błąd zagościł na Facebooku – historia edycji postów na fanpejdżach ujawnia nazwisko admina/redaktora, który zamieścił danego posta. Przetestowane na fanpejdżu człowieka przez niektórych pieszczotliwie nazywanego “gnideuszem”, jak widać, działa. Nie wiem jak długo ten błąd na Facebooku funkcjonuje, ale coś ewidentnie nawaliło…

Tags: , ,

piątek, 10 stycznia, 2020 Bez kategorii Brak komentarzy

Microsofcie, znowu coś skopałeś!

W którejś wersji Windowsa 10, Microsoft wprowadził tzw. per-user services, czyli usługi uruchamiane w momencie zalogowania się użytkownika do systemu. Logujesz się – usługa powstaje i działa, wylogowujesz się – usługa znika.

Według dokumentacji na stronach Microsoftu: “te usługi działają w kontekście bezpieczeństwa konta użytkownika – zapewnia to lepsze zarządzanie zasobami aniżeli wcześniejsze podejście polegające na uruchamianiu tego typu usług w Eksploratorze, łączeniu ich z prekonfigurowanym kontem, lub jako zadania” (tłumaczę z wersji angielskiej, bowiem polskiej jakoś za Chiny Ludowe nie mogę znaleźć).
Bezpieczeństwo, no tak. Lepsze zarządzanie zasobami, no tak. Tylko że w ostatnich tygodniach coraz bardziej nabieram przekonania, że coś tu poszło mocno nie tak.

Bo albo Microsoft coś nieprzeciętnie skopał w którejś z aktualizacji, albo wcisnęli te usługi per-konto tylko po to, by użytkownik desktopowego Windowsa (bo w serwerowym jakieś cyrki w kierunku “podniesienia bezpieczeństwa” jeszcze jestem w stanie zrozumieć) miał jeszcze dodatkowe kilka rzeczy do powyłączania w rejestrze, i żeby nie pracowało/grało mu się przesadnie wydajnie i komfortowo do momentu aż te usługi wyłączy.

No bo tak, gram sobie na laptopie w GTA IV. Gra wyjątkowo słabo (jeśli w ogóle?) zoptymalizowana, prawdziwy resource hog, a jednak udało mi się skonfigurować tak, żeby działała w miarę płynnie. Od jakiegoś czasu jednak zdarzały się czkawki w postaci nagłych kilkusekundowych spadków FPS-ów w okolice 10 FPS (zwykle wyciągam ok. 30 FPS, a nawet więcej). Postanowiłem zrobić śledztwo – uruchomiłem grę w oknie, śledząc jednocześnie w osobnym oknie wskazania Menadżera Zadań.

I co się okazało? A no wyszło na jaw, że jedna z takich “per-user services” w najlepsze zjadała sobie 20% procesora, a czasami sporo więcej… nic nie robiąc. Ubicie owej usługi powodowało natychmiastowy wzrost FPS-ów w GTA IV, nie skutkując przy tym żadnym błędem ani niestabilnością systemu. Fajna “usługa”, która używa 20% procesora, właściwie nic nie robiąc (usługi per-user to w większości klony działających już usług w Windowsie, powiedzmy że na komputerze zalogowanych będzie 3 użytkowników – i dla każdego z nich system utworzy osobne klony tych samych usług).
Powtarzam: usługa zżerała sobie w najlepsze 20% procesora, w moim przypadku jest to jeden z nowszych modeli intelowego i5. Strach pomyśleć, jak musi sytuacja wyglądać na jakichś sporo tańszych mobilnych maszynkach z Atomami na pokładzie… 🙂

Tags: , , , ,

poniedziałek, 23 grudnia, 2019 Bez kategorii Brak komentarzy

Meteorologiczne imiona

Niż Quentin, niż Pedro, niż Rudi… podobno te nazwy można “zamówić” w jakimś niemieckim instytucie meteorologicznym. Ciekawie by było, gdyby trafił się jakiś bogaty Polak, który zechciałby nadać jakiemuś zjawisku meteorologicznemu z jednej strony polskobrzmiące a z drugiej mocno egzotyczne imię. Śmiesznie wyglądaliby tacy Niemcy czy Francuzi, usiłując wymówić nazwę Wyż Chrząszczyrzewoszysław.

Tags:

sobota, 7 grudnia, 2019 Bez kategorii Brak komentarzy