Smutny koniec pewnego trolla

przez | 28 października 2021

Robienie czegokolwiek większego w Internecie, prowadzenie jakiegoś zyskującego popularność projektu, oznacza prędzej czy później napotkanie w gronie odbiorców jakiegoś prymitywa. Pal licho, jeśli to jakiś niedzielny troll – takich można spłukać jednym banem, najdalej dwoma. Gorzej jeśli chodzący ekskrement postanowi się do ciebie przykleić na nieco dłużej…

W Radiu Paranormalium przez długie lata (!) użeraliśmy się z pewnym fryzjerem z Warszawy. Facet miał nieprzeciętnego bzika na punkcie UFO, trafił na nasze audycje w okolicach roku 2012, zobaczył że są podcasty o UFO i że obok tego emitujemy też audycje poruszające – według niego – “głupią” tematykę (OOBE, LD, NDE, ezoteryka, spirytyzm, teorie spiskowe, itd.). Uznał to za “dezinformację poprzez stawianie poważnego tematu UFO obok tematów głupich i nieracjonalnych” i poczuł w sobie misję zniszczenia Radia Paranormalium za wszelką cenę.

Gdzie się tylko dało, zaczął wstawiać jakieś paszkwile na nasz temat, pomawiał nas o choroby psychiczne, pedofilię, zoofilię, sekciarstwo, itd. Pisał teksty typu “Radio Paranormalium powstało po to, by przyciągnąć młodego człowieka, zgwałcić go mentalnie, a potem przejść do gwałtu fizycznego”. Regularnie pojawiał się na naszym czacie (i równie regularnie dostawał tam bany), zakładał szkalujące blogi na temat osób prowadzących audycje, obrzucał nas łajnem w social mediach, w międzyczasie prowadził też działania mające na celu ustalenie jak najwięcej naszych adresów zamieszkania. Nie było też dnia bez zostawienia jakiegoś “pedofila zoofila **uja *u*wa za*e*a*ego” w sekcji komentarzy na naszej stronie. I tak dzień w dzień, tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc, bez przerwy przez kilka lat…

Były donosy na niego do warszawskiej policji, były skargi do firmy, która hostowała jego forum dyskusyjne (na którym de facto udzielał się tylko on – zakładał szkalujące nas tematy, po czym sam sobie w nich odpisywał z kilku kont, to samo robił zresztą na wszystkich innych swoich profilach i blogach – cała dyskusja w komentarzach była pod jego wyłączną kontrolą), niestety wszystkie te instytucje temat kompletnie olały, twierdząc, że dopóki facet nie odwali jakiejś grubszej akcji, oni nie widzą podstaw do jakichkolwiek działań.

Jedynymi instytucjami, które potraktowały temat poważnie, okazały się social media, a mówiąc konkretniej, moderatorzy tychże. Blogi ów baran zakładać raczył głównie na Blogspocie i Facebooku, i jak się okazało, moderacja na tych serwisach, przeglądając nasze raporty na tego pana, postanowiła choć raz w życiu się przydać i każdy taki raport rozpatrywała pozytywnie. Podobnie zresztą przydatni postanowili być moderatorzy na serwisach typu Dziennik Zachodni czy Gazeta.pl, gdzie dość sporo warszawski fryzjer komentarzy na nasz temat radośnie zostawił. I tak oto z czasem większość śladów działalności tego pana zniknęło z powierzchni Internetu.

Fryzjer, jak na fryzjera przystało, w akcie autentycznego szału wyrywając sobie ostatnie cztery włosy z głowy, qrvując pod nosem próbował zakładać nam kolejne blogi. I kolejne. I znowu. I jeszcze raz. Ale co założył, rychło spadło z rowerka. W końcu ostatecznie dał za wygraną…

Mamy rok 2021. Radio Paranormalium nadal działa, osoby udzielające się niegdyś lub obecnie w audycjach nadal robią to co robiły. A o niejakim Tomaszu S. z Warszawy nie pamięta już nikt. Został sam ze sobą i swoim fochem na cały świat, i – niczym woda królewska z pękniętego naczynia – jad mu kapie z pyska i wyżera dziury w podłodze za każdym razem, gdy uświadomi sobie gorycz swojej porażki i że ci, których próbował zwalczyć i zniszczyć, jedynie jeszcze bardziej urośli w siłę, on sam zaś – zatraciwszy się w walce z całym światem (bo byliśmy tylko jednymi z długiej listy jego “wrogów”) i nie zauważywszy, że w międzyczasie zaniedbał i ostatecznie stracił wszystko, włącznie z mieszkaniem i zakładem fryzjerskim, który upadł bo jego właściciel zamiast pracować postanowił z wielką pasją hejtować ludzi w necie – dziś nie znaczy już kompletnie nic… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *