facebook

Facebook: ktoś na twojej grupie coś przeskrobał, ale to TY jako admin dostaniesz bana!

Wracam na Facebooku z kolejnego bana, tym razem 24-godzinnego. Nie mogłem wstawiać postów i komentarzy ani dawać “reakcji”. Mogłem jedynie korzystać z Messengera.

Za co ten ban, nie wiadomo. Serio serio. Nie dostałem żadnego powiadomienia o skasowaniu jakiegoś mojego komentarza czy posta, ani nic o jakichś podejrzanych działaniach na moim koncie. Nic, po prostu ban i chuj, do widzenia.

I choć Facebook uraczył mnie nową zakładką na profilu – “Violations”, a więc tak nową i zajebistą, że jeszcze nie przetłumaczoną na polskawą językowość – to po wejściu w nią co prawda zobaczyłem jakieś dwa komunikaty o usuniętych komentarzach, jednak pierwszy komentarz był sprzed 3 tygodni i sprawa jest już dawno wyjaśniona i zamknięta, a drugi z 2019 roku, czyli też już dawno nieaktualne. Przy okazji, taka trochę śmiechotka – w komentarzu sprzed 3 tygodni wyraziłem się pozytywnie o uszkadzaniu czy jakimkolwiek innym utrudnianiu pracy furgonetkom antyaborcyjnym i anty-LGBT. Komentarz o treści “i dobrze zrobiła” (o kobiecie utrudniającej przejazdy tych skurwysyńskich furgonetek), Facebook uznał to za “koordynowanie akcji terrorystycznych” xD

Wracając do wczorajszego bana, co ciekawe jednak, tuż przed otrzymaniem informacji o banie dostałem powiadomienie, że jakiś użytkownik jednej z moich grup naruszył regulamin fejsa, w związku z czym jego post został skasowany. Żeby było jeszcze ciekawiej, nie ja tego posta zatwierdzałem (wpisy na wspomnianej grupie są moderowane przez całą armię moderatorów).

Jeżeli dobrze połączyłem wątki, to robi się z tego komedia: użytkownik A wstawia posta, moderator B go zatwierdza (z tego co mi wiadomo, moderator nie poniósł żadnych konsekwencji), ale konsekwencje za tego posta ponieść musi admin C xD

Od bana oczywiście odwołać się nie mogłem, bo choć istnieje służący do tego formularz, to jednak jest z nim jeden zasadniczy problem: formularz nie działa. Przy próbie wysłania odwołania pluje errorami jak popierdolony i niczego nie wysyła.

Zuckerberg qrvo yeahbunna, przestań qrva Sęka prześladować…

Tags:

środa, 21 października, 2020 Bez kategorii Brak komentarzy

I po wyborach…

Opis można rozszerzyć i dopisać: *żryjcie się i róbcie czystki w gronie znajomych, bo to takie “dojrzałe” i “mądre”… bo ktoś ośmielił się zbojkotować drugą turę wyborów, uznając obu kandydatów za tak samo złych, albo jak już poszedł to zagłosował nie na tego na kogo “trzeba było”… 🙂

Obserwuję zachowania ludzi po wyborach na Facebooku i po prostu przeraża mnie, w jak dużym stopniu ich życiem “rządzi” polityka. Można wręcz odnieść wrażenie, że u niektórych dominuje. Tak bardzo, że są w stanie nawet zakończyć wieloletnie przyjaźnie, widząc że druga osoba popiera “niewłaściwą” opcję polityczną, albo jest “ignorantem” bo nie popiera żadnej. Jak dzieci…

Tags: ,

niedziela, 12 lipca, 2020 Bez kategorii Brak komentarzy

Słów kilka o facebookowym wyzwaniu z wrzucaniem zdjęć z dzieciństwa

Parę dni temu skomentowałem na swoim profilu pewien nowy challenge – komentarzem, po którym ze strony niektórych znajomych przeczytałem pojawiającą się często przy tych okazjach głupią gadkę pod tytułem “jak sie niepodoba to pomin posta no jejuuu” czy “we wstawieniu pierdyliarda kurwilionów zdjęć z dzieciństwa na fejsa nie ma nic złego” (pisownia celowa). Komentarz mój do tej głupiej zabawy, potężnie karmiącej algorytmy fejsa kolejną porcją danych o użytkownikach, brzmiał następująco:

“Tak, pewnie, wrzucajcie foty z dzieciństwa, najlepiej całymi gigabajtami, niech Facebook dowiaduje się na wasz temat jeszcze więcej i jeszcze więcej…

W sumie to najbardziej mnie zadziwia, że tej kolejnej głupiej modzie ulegli nie tylko nastolatkowie, ale również ludzie w dużo bardziej zaawansowanym wieku – niby starsi i mądrzejsi, żyją dłużej i wiedzą więcej, mają więcej życiowej mądrości i doświadczenia – a jednak rozdają dane na swój temat jakiemuś amerykańskiemu korpo, o którym wiedzą niewiele, by nie powiedzieć – nic… wielkie korpo, które przez afery z naruszaniem prywatności użytkowników i z podejrzanym wykorzystywaniem danych na ich temat ma w sieci tak nieprawdopodobny smród, że większego smrodu już chyba nie można mieć.

Co jeszcze wyślecie Facebookowi? Numer buta, fiuta, długość i średnicę? Całe albumy rodzinne najlepiej zeskanujcie i wrzućcie, jak szaleć to szaleć…

Chociaż właściwie to nawet i bez tego niektórzy skrupulatnie fotografują całe swoje życie i karmią nim algorytm dopasowujący reklamy do ich preferencji (którymi to danymi zresztą żywi się cała masa innych, zarówno facebookowych jak i nie-facebookowych, inwigilujących wynalazków).

Opamiętajcie się, ludzie, zachowajcie dla siebie jakąś resztkę prywatności. Nie wiecie przecież, gdzie te dane tak naprawdę lądują i czy gdzieś nie wyciekają, i kto oraz w jakim celu jeszcze je wykorzystuje.”

A dzisiaj, co ciekawe, sam Facebook na wallu poczęstował mnie takim oto ciekawym linkiem… 🙂 Nie żeby mnie to jakoś specjalnie zaskakiwało, wszak wiadomo od dawna, że wszystko co ląduje na serwerach Facebooka podlega dokładnej analizie przez cukierbergowskie algorytmy…

https://ithardware.pl/aktualnosci/wyzwanie_10_year_challenge_sluzy_trenowaniu_systemow_rozpoznawania_twarzy-8413.html

Tags: , ,

niedziela, 22 marca, 2020 Bez kategorii Brak komentarzy

Błąd na Facebooku powoduje ujawnienie danych osób zarządzających fanpejdżami

Ciekawy błąd zagościł na Facebooku – historia edycji postów na fanpejdżach ujawnia nazwisko admina/redaktora, który zamieścił danego posta. Przetestowane na fanpejdżu człowieka przez niektórych pieszczotliwie nazywanego “gnideuszem”, jak widać, działa. Nie wiem jak długo ten błąd na Facebooku funkcjonuje, ale coś ewidentnie nawaliło…

Tags: , ,

piątek, 10 stycznia, 2020 Bez kategorii Brak komentarzy

Krótki wykład o tym, dlaczego facebookowy Messenger najgorszym komunikatorem jest

I to zarówno w wersji przeglądarkowej jak i tej na Androida.

Dużą część grona moich facebookowych znajomych stanowią osoby poznane na grupach poświęconych hobbystycznej obróbce zdjęć. A że w Photoshopie coś tam umiem zdziałać, to regularnie ze znajomymi uskuteczniamy masową wymianę zdjęć i przeróbek za pośrednictwem głównie Messengera. Znajomym się przeróbki podobają, więc polecają mnie swoim znajomym, tamci polecają mnie swoim znajomym… znajomi znajomych znajomych znajomych znajomych polecają mnie swoim znajomym… i tak przerabianie czy wręcz niekiedy ratowanie dziesiątków zdjęć dziennie skutkuje po drodze wymianą dziesiątek, a niekiedy nawet i setek wiadomości.

Przy tej okazji niestety regularnie wychodzi na jaw, jak wielkim, za przeproszeniem, źle zaprojektowanym i pełnym błędów pierdolonym gównem jest Messenger. ;_; Którego jedyna chyba zaleta sprowadza się do tego, że jest popularny (ale w sumie jak ma nie być popularny, skoro jest instalowany fabrycznie na prawie każdym smartfonie?) i prawie wszyscy go mają i używają…

Otóż Facebook najwidoczniej uznał, że przeciętny użytkownik korzysta albo wyłącznie z wersji przeglądarkowej, albo wyłącznie z wersji na smartfona. Co za tym idzie, rozwój jednej wersji może sobie iść swoją drogą, a rozwój drugiej – swoją.

Czym to poskutkowało? Czymś, co właśnie teraz zilustruję. Ja głównie używam wersji przeglądarkowej, na komputerze. Załóżmy, że wymieniłem z kilkoma czy kilkunastoma osobami po kilkadziesiąt wiadomości. W przeglądarkowym Messengerze wszystkie są ładnie oznaczone jako “wyświetlone”.

Ale wystarczy, że włączę Internet w smartfonie… ło kuuuuurwa, ło paaaaanie… no panie no se myśle normalnie co sie tu staneło… 😮

Nie, kurwa, Messenger w smartfonie nie sprawdzi, która wiadomość jest “nowa” a która “odczytana”. Nie! Wszystkie traktuje jako “nowe” i każdą z osobna wypluwa mi na ekran, za każdym razem włączając wibrację. Oczywiście przerywa mi przy tym to, co akurat w danym momencie robię – bo okienka z wiadomościami wyskakują mimo tego, że powyłączałem sobie w messku wszystkie powiadomienia.

Ale żeby nie było że psioczę tylko na Messengera w smartfonie – wersja przeglądarkowa również jest skopana. Obojętnie w jakiej przeglądarce go sobie otworzę, regularnie zdarzają się sytuacje że Messenger, zamiast od razu wyświetlić najnowsze wiadomości, pierdyliard kurwilionów razy scrolluje i pokazuje mi wiadomości sprzed iluś tygodni. No masakra jakaś po prostu…

Tags: , , , ,

czwartek, 31 października, 2019 Bez kategorii Brak komentarzy

Reklamowa ofensywa religijna na Facebooku?

Facebook wie o mnie wszystko. Ba, wie więcej niż ja sam. Dużo więcej.

Co za tym idzie, wie (a przynajmniej powinien wiedzieć), że zorganizowane religie posiadające jakąś zinstytucjonalizowaną formę (np. katolicyzm) uważam za toczącego miliony umysłów ciężkiego nowotwora i od takiego właśnie nowotwora staram się trzymać jak najbardziej z daleka.

Powinien również Facebook doskonale wiedzieć, że dodatkowym czynnikiem trzymającym mnie z daleka szczególnie od pewnej religii rzekomo dominującej w Polsce jest skandaliczna wręcz hipokryzja wielu duchownych.

I tak jeszcze z godzinę mógłbym wymieniać różne inne powody, dla których jakiekolwiek miejsca kultu religijnego jak tylko mogę tak omijam szerokim łukiem…

No dobra, ale co z tą całą wiedzą robi Facebook? A no, najwidoczniej usiłuje mnie porządnie zirytować, od kilku miesięcy bezustannie wciskając mi na walla reklamy jakichś fanpejdży religijnych, powiązanych najczęściej z kościołem katolickim czy sektą Świadków Jehowy…

I oczywiście za cholerę nie udaje się tego odfiltrować. Nie. Nawet przy włączonym uBlocku, to gówno non stop ląduje u mnie na głównej. Ukryję wszystkie reklamy jednego fanpejdża to zaraz Facebook ładuje następne, z innego.

Hm, a może to jakaś ofensywa? Może, mając do dyspozycji obficie wyciekające z budżetu za sprawą pewnej partii politycznej złotóweczki, szczególnie kościół katolicki postanowił je spożytkować na łapanie owieczek poprzez reklamy w social mediach? Who knows…

Tags: ,

sobota, 31 sierpnia, 2019 Bez kategorii Brak komentarzy